Strażnicy wymienili zaniepokojone spojrzenia.
Skurcze stawały się coraz silniejsze i liczyła się każda sekunda.

Zdecydowana położna rozkazała wezwać księdza, który miał udzielić ostatniego obrzędu dla martwego dziecka.
Ale nagle ciszę przerwał słaby, prawie niesłyszalny dźwięk.
Serce dziecka biło, słabo, ale wyczuwalnie.
“On żyje!” krzyknęła położna.

Po długich godzinach cierpienia, krzyk przerwał atmosferę.
Dziecko, kruche ale żywe, wydało pierwszy krzyk.
Zespół medyczny natychmiast pobiegł podać mu tlen.
Wyczerpana, ale odprężona położna wyszeptała: „Dziękuję Ci, Panie…”
W końcu więzień po raz pierwszy podniósł wzrok i uśmiechnął się.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






