“Ten tak.”
Greg pokręcił głową i pozwolił jej odejść.
To był nasz rytm.
On lekko napierał, a ja stałam nieruchomo.
Mówił: „Zostaw skomplikowane sprawy mnie”, a ja się uśmiechałam, bo bardziej nienawidziłam bezsensownych kłótni niż bycia traktowaną z góry.
„Czy możemy jeszcze raz pójść do tego wyjątkowego miejsca?”
Tego wieczoru, podczas kolacji, na stole zawibrował telefon Grega.
Odwrócił ją ekranem do dołu zanim zdążyłem przeczytać nazwę.
„Praca?” zapytałem.
“Nic ważnego.”
Później odebrał telefon w garażu. Słyszałem jego głos przez drzwi, ale nie słowa.
Nie miałem pojęcia, że Leo wie już więcej.
Kiedy wrócił, potargał Leo włosy.
Tato, przyjedziesz po mnie jutro?
„Nie jutro, kolego. Muszę wyjechać w podróż służbową”.
Leo zrzedła mina. „To kiedy wrócisz, możemy znowu pójść do tego wyjątkowego miejsca?”
Wzrok Grega powędrował w moją stronę na pół sekundy. „Zobaczymy”.
Zamieszałem kawę i nie pytałem, co to za szczególne miejsce. Powiedziałem sobie, że mali chłopcy nadają zwykłym miejscom ważne nazwy.
“Czy teraz jesteś mamą?”
Po kolacji Leo pchał wózek podjazdem w słabnącym świetle, nucąc lalce.
Greg obserwował przez przednią szybę, czując na twarzy jakiś grymas.
Wtedy myślałem, że sekret tkwi w tym, co Greg ukrywał na swoim telefonie.
Nie miałem pojęcia, że Leo wie na ten temat więcej niż ja.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






