Jej usta drżały. „Nie miałam zamiaru tego publikować”.
Victor odwrócił się do niej. „Zamknij się.”
„Nie” – warknęła. „Zamknij się. Mówiłeś, że podpisze”.
„A mówiłeś, że ona będzie za bardzo przerażona, żeby do kogokolwiek zadzwonić.”
Panika sprawiła, że stali się uczciwi.
Brama frontowa otworzyła się u dołu z metalicznym zgrzytem.
Niebieskie i czerwone światło kładło się na deszczu.
Victor rzucił się na kopertę, którą trzymałem w dłoni. Pozwoliłem mu ją wziąć.
Rozerwał ją palcami. Przejrzał najpierw pierwszą stronę, potem drugą. Jego usta poruszały się bezgłośnie.
Przeniesienie majątku.
Nieodwołalne oznaczenie charytatywne.
Nakaz ochronny.
Zarejestrowane oświadczenie.
Jego twarz stała się pusta.
„Ty zła wiedźmo” – wyszeptał.
Drżącym palcem otarłem deszcz z oka. „Nie, Victor. Po prostu dokładnie.”
Część 3
Policja szybko weszła po schodach, stukając butami o werandę. Za nimi szedł Daniel Price pod czarnym parasolem, w suchym garniturze i z wyrazem śmiertelnego spokoju na twarzy. Obok niego szła Rosa, płacząc cicho w szalik.
Victor próbował stanąć między mną a policjantami.
„Moja teściowa jest niestabilna” – powiedział szybko. „Upadła. Próbowaliśmy jej pomóc”.
Marlene podniosła telefon. „Tak, ona…”
„Nagrywaj dalej” – powiedział Daniel.
Wszyscy zamarli.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






