„Emma przynajmniej ma zapewnioną pracę” – mawiał tata, gdy krewni pytali o mnie. „Stała umowa, stałe wynagrodzenie. Niezbyt ekscytujące, ale stabilne”.
„Nigdy nie będzie bogata” – dodawała mama. „Ale wykonuje wartościową pracę. Nie wszyscy możemy być tak ambitni jak Marcus”.
W ostatnie Święto Dziękczynienia Marcus przyprowadził swoją dziewczynę Sophię, która pracowała w marketingu w startupie. Przy kolacji Sophia zapytała, czym się zajmuję.
„Emma jest profesorką” – powiedział Marcus, zanim zdążyłam odpowiedzieć. „Etyka biznesu. Bardzo teoretyczna. Nie taka jak w prawdziwym świecie biznesu, ale na swój sposób interesująca”.
Tata się roześmiał. „To dyplomatyczne. Emma uczy ludzi, jak powinien działać biznes. Marcus naprawdę robi interesy”.
Mama poklepała mnie po dłoni. „Jesteśmy dumni z obojga naszych dzieci. Sukces ma różne oblicza”.
Ta wyższość była tak gęsta, że można ją było kroić nożem.
Nic nie powiedziałam. Tylko się uśmiechnęłam i zmieniłam temat, bo nauczyłam się, że bronienie się przed ludźmi, którzy już ocenili twoją wartość, jest bezcelowe. Lepiej pozwolić im uwierzyć w swoją wersję wydarzeń i wykorzystać ich niedocenianie jako kamuflaż.
I zadziałało to znakomicie.
Podczas gdy Marcus pracował energicznie i publikował na LinkedInie wszystkie swoje sukcesy zawodowe, ja po cichu przejmowałem firmy. Podczas gdy moi rodzice chwalili się opcjami na akcje Marcusa, ja posiadałem akcje firm wartych więcej niż Nexus Systems. Chociaż współczuli pensji mojego profesora, w ciągu jednego dnia zarobiłem na stopach zwrotu z mojego portfela więcej niż Marcus w ciągu roku.
Najlepsze jest to, że w pewnym sensie Marcus faktycznie mi pomógł.
Nexus Systems był jednym z moich udziałów. Kupiłem 7% udziałów dwa lata temu, gdy firma przechodziła kryzys w zarządzaniu. Pomogłem zrestrukturyzować zarząd, wdrożyć lepszy nadzór i patrzyłem, jak akcje potroiły się. Marcus nie miał pojęcia, że część wartości jego opcji na akcje pochodziła ze zmian, które zaaranżowałem.
Ale teraz jego szef, Jackson Reed, organizował imprezę sylwestrową, a ja nie byłem wystarczająco elitarny, żeby w niej uczestniczyć.
Ironia była wybitna.
Catherine zapukała ponownie. „Emma, zespół Deloitte zaczyna się niecierpliwić”.
„Wyślij ich.”
Audyt na koniec roku zajął 4 godziny. Mój portfel wzrósł o 43% w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Nowe przejęcia na rynkach wschodzących, trzy duże wyjścia z inwestycji, dwa IPO. Partnerzy Deloitte pogratulowali mi tego, co nazwali wyjątkową wizją strategiczną i jednego z najbardziej imponujących portfeli prywatnych, jakie audytowaliśmy.
Po ich wyjściu sprawdziłem swój harmonogram. Jutro miałem mieć aktualizację Indeksu Miliarderów Bloomberga, coroczne przeliczenie, które opublikowali w sylwestra. W zeszłym roku zajmowałem 891. miejsce. Mój zespół oszacował, że awansowałem znacząco.
Mój telefon zawibrował. Wiadomość od Marcusa.
Mama ci opowiadała o Nowym Roku. Dzięki, że byłaś taka spokojna. Impreza u Reeda ma być szalona. Może będzie Elon. Może Bezos. Nie mogę pozwolić, żebyś gadał o Kancie i etyce, kiedy ja próbuję nawiązać kontakt. Och.
Przez dłuższą chwilę wpatrywałem się w wiadomość, po czym odpowiedziałem: „Baw się dobrze”.
Kolejny SMS, tym razem od mamy.
Chcieliśmy tylko powiedzieć, że bardzo doceniamy Waszą wyrozumiałość w związku z Nowym Rokiem. Marcus bardzo się starał, żeby dostać to zaproszenie. Jesteśmy z niego bardzo dumni.
Nie odpowiedziałem.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






