„Zabrał wszystkie swoje garnitury” – powiedziała, stawiając kosz na przewijaku. „Nawet ten ciemnoszary z głębi szafy”.
Spojrzałem na śrubę w mojej dłoni. „Pewnie chciał opcji na kolacje”.
„Wszystkie wieszaki leżą na podłodze” – powiedziała Margot. „Każdy, co do jednego. Nawet ich nie odłożył.”
Przykręciłam śrubę na parapecie i podciągnęłam się, opierając się o krawędź przewijaka. Ósmy miesiąc ciąży dawał mi się we znaki, a dziecko mocno, nisko kopnęło mnie w żebra.
„On po prostu jest dokładny” – powiedziałem.
„Wybrałeś nietypowy moment, żeby to powiedzieć” – szepnęła Margot, patrząc na na wpół złożone łóżeczko.
Szłam wąskim korytarzem do naszej sypialni, moje kapcie cicho stąpały po deskach podłogi. Drzwi były uchylone, rzucając wąską smugę żółtego światła na chodnik w korytarzu.
Evan stał przy komodzie z drewna wiśniowego z otwartą, brązową walizką na materacu. Nie podniósł wzroku, gdy drzwi zatrzasnęły się przy framudze, a jego ręce były zajęte wygładzaniem złożonej niebieskiej koszuli w rogu walizki.
„Margot mówi, że posprzątałaś szafę” – powiedziałam, stojąc przy komodzie.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






