Słońce zachodziło za drzewa, złoto rozlewało się po różach, krzesło, moja sukienka z innego dnia złożona na zawsze w pamięci.
Moja rodzina nazwała mnie nieudacznikiem.
Nazywali go złamanym.
O zachodzie słońca poznali prawdę.
Niektórzy ludzie upadają, bo są słabi.
Inni powstają, bo świat pomylił cierpliwość z porażką.
Nie byłem porażką.
Adrian nie był złamany.
A nasze szczęście nigdy nie było żartem.
To było coś, co ich przeżyło.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






