Część druga: Impreza przy basenie
Tego popołudnia Harold zaprosił całą firmę do siebie na imprezę przy basenie i powiedział mi, żebym zabrała Mię, bo wiedział, że nie mam opiekunki. „Będzie zachwycona basenem” – powiedział. „A tak w ogóle to uwielbia moją kuchnię. Za każdym razem, gdy nas odwiedzacie, próbuje ukraść stary kubek termiczny Mike’a z mojego blatu”.
Zaśmiałam się, bo to była prawda. Harold zachował zniszczony kubek Mike’a z ich studenckiej wycieczki i używał go każdego ranka. Mia podchodziła i sięgała po niego, jakby był częścią jej ojca. „Ten kubek jest jej, kiedy tylko zechce” – dodał ciszej. Pamiętam, że pomyślałam: Boże, mamy szczęście. A potem przypomniałam sobie, że pomyślałam: „Naprawdę?”.
Mia wierciła się w moich ramionach, gdy szłyśmy podjazdem, ubrana w małą żółtą sukienkę z plamami trawy, których nie udało mi się wytrzeć. „Mamo, mogę popływać?”
„Nie dziś, kochanie. Tylko odwiedzam.”
„Chcę tatusia.”
„Wiem, kochanie. Wiem.”
Dom Harolda rozbłysnął – girlandy świateł na patio, kobiety w jedwabnych sukienkach, mężczyźni w lnianych garniturach, bar ustawiony przy głębokim brzegu. Czułam się jak plama w rogu rozkładówki w magazynie. Potem zobaczyłam Harolda po drugiej stronie basenu, z drinkiem w dłoni, patrzącego na nas przechodzących przez furtkę. Uśmiechnął się, ale nie był to ten sam, łatwy uśmiech, do którego zdążyłam się przyzwyczaić. Cieplejszy, cięższy, z czymś innym, czego jeszcze nie znałam.
Mia wyrwała się z moich uścisków i pomknęła przez patio, jakby wystrzelono ją z procy. Jej mała żółta sukienka błysnęła między nogami gości Harolda. Harold pojawił się znikąd, śmiejąc się, i wziął ją pod pachy, jakby nic nie ważyła. „Mam cię, dzikusie” – powiedział.
„Harold, bardzo mi przykro, zabiorę ją.”
„Alison, uspokój się. Oddychaj. Ma cztery lata. Nikomu to nie przeszkadza.”
Posadził Mię na biodrze i odwrócił się, żeby mogła widzieć światła basenu. Patrzyłam, jak całe ciało mojej córki rozluźnia się w jego ramionach, tak jak kiedyś w ramionach Mike’a, i poczułam, jak coś skomplikowanego osiada mi w piersi.

Część trzecia: „Patrz! Musisz go uratować!”
Potem Mia zamarła. Jej wzrok utkwił w boku głowy Harolda, a jej mała rączka uniosła się i zawisła tuż przy jego uchu, jakby sięgała po coś, co tylko ona mogła zobaczyć.
„Mamo, tatuś jest tam.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






