Część 2
Ślub odbył się w Fairmont Grand, ponieważ Sebastian nigdy nie wybierał miłości, gdy możliwe było zapewnienie sobie widowisk.
Białe orchidee pokryły salę balową. Szampan lał się strumieniami przed południem. Kwartet smyczkowy grał pod kryształowym żyrandolem, a goście szeptali, jak bardzo byłem odważny, że przyszedłem.
Odważny.
Ludzie używali tego słowa, kiedy naprawdę mieli na myśli coś żałosnego.
Matka Sebastiana, Eleanor, znalazła mnie przy wejściu.
Miała na sobie srebrny jedwab i uśmiech kobiety, która czekała latami, by zobaczyć mnie pokorną.
„Olivio” – powiedziała. „Jak miło z twojej strony, że przyszłaś. Większość kobiet by się zawstydziła”.
„Czego?”
Jej wzrok powędrował na mój brzuch.
Pozwoliłem, aby cisza ją ukarała.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






