Wszedł do środka, obejrzał teczki i pudełka, nie zadawał pytań osobistych.
Podpisałem się.
Ariana.
Nie prawie-żona.
Tylko ja.
Pan Clement wkładał podpisany egzemplarz do koperty, gdy klucz Scotta przekręcił się w zamku.
Jego głos przemówił jako pierwszy.
„Kochanie, pachnie obłędnie. Proszę, powiedz, że masz pikantny makaron.”
Drzwi się otworzyły.
Scott wszedł uśmiechnięty, trzymając w ręku futerał na gitarę.
Zobaczył Chelsea i jego uśmiech zniknął.
Zobaczył pana Clementa i jego uśmiech zniknął.
Potem zobaczył pudełka ustawione pod ścianą i teczki na stole w jadalni.
Przez jedną sekundę stał nieruchomo w drzwiach.
„Co to jest?” zapytał.
Zostałem przy stole. Serce biło mi mocno, ale głos brzmiał pewnie.
„Obiad” – powiedziałem. „Tylko nie taki, jakiego się spodziewałeś”.
Scott wszedł do środka. „Dlaczego pan Clement tu jest?”
„Przyniósł dokumenty dotyczące umowy najmu.”
„Jakie dokumenty dotyczące umowy najmu?”
Jego oczy się zwęziły. „Co podpisałeś?”
„Moje wypowiedzenie umowy najmu.”
„Nie możesz tego po prostu zrobić.”
„Mogę. Umowa najmu jest na moje nazwisko.”
Scott spojrzał na pana Clementa, czekając, aż ten mnie poprawi.
Pan Clement odchrząknął. „Ariana jest najemcą. Ma prawo do wypowiedzenia”.
„Ale ja tu mieszkam” – powiedział Scott.
„W takim razie będziesz musiał sam omówić swoje warunki” – odpowiedział pan Clement. „Ariana nie będzie ponosić odpowiedzialności po upływie okresu wypowiedzenia”.
Scott odwrócił się do mnie. „To wszystko dlatego, że nie zmywałem naczyń?”
Moja stara wersja złagodziłaby prawdę, tak że byłaby w stanie ją przełknąć.
Nie, nie zrobiłem.
„Nie. To dlatego, że wczoraj wieczorem powiedziałeś na głos to, czego starałem się nie zauważać”.
Spojrzał na stół. „Co to jest?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






