Przy moim napiętym grafiku przestałam o siebie dbać.
Zapomniałam, jak to jest chodzić na siłownię. Zapomniałam, jak to jest nosić makijaż, obcasy i sukienki.
Po prostu nie było na to czasu.
***
„Carl, nie sikałem sam od trzech lat.”
“Tylko mówię.”
„Wiem. Wszystko w porządku.”
Puściłem to mimo uszu, bo byłem pewien, że nie miał tego na myśli. Wtedy byłem pewien wielu rzeczy.
“Tylko mówię.”
***
Następne kilka tygodni zlewało się w jedno.
Przed spotkaniami pompowałam na parkingu, podgrzewałam resztki jedzenia jedną ręką, a w drugiej bawiłam się Onicą, i odpowiedziałam na 50 pytań Bradleya o dinozaury, zanim jeszcze zdjęłam buty.
Tymczasem Carl wypracował sobie bardzo spójny plan dnia. Tym planem była kanapa.
***
„Wysłałeś dziś jakieś podania?” – zapytałem pewnego wieczoru, przestępując przez stos prania.
„Łączę się z innymi” – powiedział mój mąż, nie odrywając wzroku od telefonu.
Zatankowałem na parkingu.
“Z kim?”
„Ludzie. To nie jest coś, co byś zrozumiała, Nino.”
Odpuściłem, jak zawsze.
***
Komentarze Alicji zaczęły się skromnie, a potem mnożyły się jak króliki. Przy śniadaniu, przy kawie, w trakcie zmieniania pieluchy.
„Powinnaś obejrzeć filmiki z zajęć tanecznych Alice” – powiedział Carl pewnego ranka. „Pięknie tańczy, ma wysportowaną sylwetkę i nosi krótkie spódniczki! A ty?”
„To nie jest coś, co byś zrozumiał.”
„To świetnie dla niej” – mruknęłam, wycierając mus jabłkowy z brody Bradleya.
“Kiedyś miałeś taką energię.”
Przestałam się wycierać. Mój syn wpatrywał się we mnie wielkimi oczami, wciąż z musem jabłkowym na brwi.
„Carl, niedawno urodziło mi się dziecko.”
„Tylko mówię. Alice nadal znajduje czas na zajęcia taneczne.”
Przestałem wycierać.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






