Stałam w kuchni z rękawa cukierniczego w jednej ręce i podgrzewaczem do butelek w drugiej. Lukrowałam babeczki, podczas gdy Onica drzemała w leżaczku u moich stóp.
Carl nadal spał na górze.
Lukrowałam babeczki.
***
O godzinie 9 rano rozwiesiłam lampki na patio, nadmuchałam palmę, ubrałam syna w malutkie kąpielówki i powiesiłam na płocie transparent z napisem „Wszystkiego najlepszego z okazji 40. urodzin” .
Mój mąż przyszedł godzinę później i ziewnął.
„Wow, miejsce wygląda przyzwoicie” – powiedział. „Nie przesadziłeś z tym tandetnym jedzeniem, prawda?”
„W sam raz serowe” – powiedziałem mu.
Mój mąż zszedł na dół.
***
Goście zaczęli przybywać w południe.
Steve wszedł z chłodziarką na ramieniu. Alice weszła za nim, niosąc ogromny talerz owoców. Zobaczyła mnie i podbiegła, żeby mnie przytulić, zanim zdążyłem się przywitać.
„Nina, usiądź. Mówię poważnie” – wyszeptała. „Pozwól mi potrzymać Onicę. Idź zjeść coś innego niż krakersy Goldfish”.
Zaśmiałem się zaskoczony.
“Pozwól mi potrzymać Onicę.”
“Jesteś pewien?”
„Oddaj mi to dziecko” – powiedziała moja szwagierka, już wyjmując Onicę z moich ramion.
Zjadłem jajko faszerowane, stojąc jak szop.
***
Około drugiej w końcu poszłam na górę, wyciągnęłam jedyny kostium kąpielowy, który jeszcze na mnie pasował, i przez długi czas patrzyłam na siebie w lustrze, zanim go założyłam.
Powiedziałem sobie, że wyglądam dobrze. Stworzyłem dwoje ludzi.
Wyszłam na basen z podniesioną głową.
“Daj mi to dziecko.”
***
Wszyscy, którzy potrafili pływać, byli w basenie.
Steve siedział na płyciźnie obok Carla, trzymając piwo, którego nie pił. Alice siedziała na leżaku, a Onica spała na jej piersi.
Podszedłem bliżej i wtedy Carl wybuchnął śmiechem. Głośnym. Obrzydliwym. Steve dołączył do niego, zanim jeszcze zobaczył moją twarz. Potem wpatrywał się w wodę, jakby chciał być gdziekolwiek indziej na ziemi.
Zamarłem.
„Co cię tak śmieszy?” zapytałem.
Podszedłem bliżej.
Mój mąż otarł oczy.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






