Obiecał zwrócić jej część kosztów biletów po otrzymaniu premii. Jednak premia została już wykorzystana przed ich przyjazdem: jego matka potrzebowała kurtki, magazyn odroczył dopłatę, a sąsiad spłacił tylko część długu.
Stepan pracował jako magazynier i miał stałą pensję, ale gdy tylko miał pieniądze, pojawiała się pilna potrzeba kogoś innego. Najczęściej była to jego matka.
Tydzień przed podróżą Alewtina Siergiejewna przyjechała „z pomocą”. Otworzyła szafę, wzięła jasny sweter Tamary i włożyła go do swojej walizki.
„Na wieczór. I tak będzie ci ciepło”.
Potem wyjęła nowe trampki Tamary.
„Nie bierz ich. Ludzie ubierają się elegancko na dworcach. Nie wyglądają, jakby mieli iść po chleb”.
Stepan siedział na sofie, przeglądając wiadomości i kiwając głową, nie podnosząc wzroku. Tamara milczała. Kupiła sweter za premię, którą dostała za napisanie ważnego raportu, ale kłótnie o ubrania wydawały jej się krępujące.
Tak zawsze ustępowała: nie porzucając całego pokoju naraz, ale po kolei.
Tego wieczoru Tamara położyła program przed mężem.
„Widziałeś to?”
Stepan przeczytał i zmarszczył brwi.
„Mama lubi porządek. Uporządkujemy to, jak już tam dotrzemy”.
„«Uporządkujmy to» – czy to znaczy, że muszę wstać o 6:30?”
„To tylko osiem dni. Naprawdę takie trudne?”
Nie odpowiedziała.
Myśl ta krążyła jej po głowie, gdy zasypiała: czy naprawdę tak trudno jej było obsługiwać kogoś innego podczas wakacji, które sama opłaciła?
Na dworcu Alewtina Siergiejewna natychmiast usiadła na ławce i podała Tamarze kolejną listę.
Woda niegazowana. Bułki. Chusteczki nawilżane. Magazyn z krzyżówkami. Dwa niesłodzone jogurty.
Do odjazdu zostało dwanaście minut. Stepan stawiał walizki obok konduktora.
„I pospiesz się” – powiedziała teściowa. „Pociąg nie poczeka”.
Tamara spojrzała na podkreślone jogurty.
Przypomniała sobie, że rok wcześniej Alewtina Siergiejewna otworzyła lodówkę własnym kluczem i wyrzuciła cały garnek zupy.
„Siedziała tam trzy dni. Mój syn nie może tego jeść”.
Tamara w milczeniu umyła garnek.
Teraz znowu milczała.
Ale nie poszła do kiosku.
Wysłała wiadomość do właścicielki mieszkania.
„Nie przyjedziemy. Przepraszam za tak późne odwołanie”.
Odpowiedź nadeszła szybko.
„Zrozumiałam. Anuluję rezerwację”.
Potem Tamara zablokowała wirtualną kartę.
Kiedy Stiepan się odwrócił, stała na skraju peronu bez żadnej pozycji z listy.
„Tamara, co robisz?”
Alewtina Siergiejewna wstała z ławki.
„Wsiadaj do pociągu. Szybko”.
„Jedź beze mnie” – powiedziała Tamara. „Zostaję”.
Stiepan roześmiał się, ale w jego głosie słychać było nutę niepewności.
„Ale to ty wszystko zorganizowałeś. Mieszkanie, pieniądze…”
„Zorganizowałem wakacje. Nie robię przysługi twojej matce”.
„Nie rób scen” – powiedział ciszej. „Ludzie patrzą”. „
To wsiadaj do pociągu”.
Konduktor ponaglił pasażerów. Alewtina Siergiejewna złapała syna za rękaw.
„Nie gońcie jej. Zawoła, jak się ocknie”.
Pociąg ruszył.
Stepan pozostał w przedsionku, z dłonią przyklejoną do okna. Tamara nie podniosła ręki.
Wagony zniknęły, zostawiając papierowy kubek toczący się po torach.
W autobusie Tamara znalazła listę w kieszeni. Papier zmiękł pod naciskiem jej palców. Podarła go i wrzuciła do kosza na śmieci obok siedzenia kierowcy.
W mieszkaniu panowała cisza, kiedy wróciła do domu.
Nie spokój. Po prostu nietypowa cisza.
Po drodze Tamara kupiła zapiekankę z kapustą. Zagotowała wodę w czajniku i usiadła w kuchni, nie wyjmując talerzy.
Tego wieczoru Stiepan zadzwonił z pociągu. Nie zaczął od pytania, czy bezpiecznie dotarła do domu.
„Karta nie działa. Właściciel mieszkania twierdzi, że rezerwacja została anulowana. Co zrobiłaś?”
„Nie poszłam. To znaczy, że nie potrzebuję mieszkania” –
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






