szepnęła Alewtina Siergiejewna w tle.
„Powiedz jej, żeby to włączyła. Nie jest dzieckiem. Uspokoi się”.
„Przynajmniej przelej wystarczająco dużo pieniędzy, żebyśmy mieli gdzie spać” – powiedział Stiepan. „Wkrótce będziemy na miejscu”.
„Twoja matka ma pieniądze”.
„Nie tknie swoich oszczędności awaryjnych”.
„Więc ma wybór”.
Tamara zakończyła rozmowę.
Godzinę później nadal przelała dwa tysiące rubli za taksówkę i pierwszą noc.
Nie dlatego, że zmieniła zdanie.
Po prostu przerażały ją stare oskarżenia: że ich porzuciła, zawiodła, upokorzyła.
Następnego ranka przyszła wiadomość od teściowej.
„To nie wystarczy. Czy mój syn będzie teraz musiał nosić moje bagaże przez nieznane miasto?”.
Następnie Stepan napisał:
„Mama wynajęła pokój niedaleko dworca. Potrzebujemy pieniędzy na jedzenie”.
Tamara długo wpatrywała się w ekran.
Poprzedniego dnia trochę się poddała, żeby tylko mieć spokój.
Nie została sama.
Zablokowała kartę na stałe i nie aktywowała jej ponownie.
Trzeciego dnia Stepan wysłał wiadomość głosową. W tle brzęczały naczynia. Alevtina Sergeyevna mówiła tak blisko telefonu, jakby sama nagrywała wiadomość.
„Wychowywałam go sama. Mam prawo do prawdziwych wakacji”.
Wtedy Stepan ze znużeniem dodał:
„Mama znalazła tańsze mieszkanie. Przelała pieniądze z własnego konta”.
Kobieta, która twierdziła, że ma „ani grosza więcej niż emerytura”, w rzeczywistości miała 27 000 rubli.
Tego wieczoru Alevtina Sergeyevna sama zadzwoniła do Tamary.
„Musiałam przez ciebie wydać pieniądze”. „Zwrócisz mi pieniądze przed końcem miesiąca”.
„Nie zapraszałam cię, żebyś ze mną poszła” – powiedziała Tamara. „Zaprosiłaś mnie ze sobą – zapłacić, ugotować i pobiec po jogurt”.
Macocha ciężko wciągnęła powietrze.
„Co, muszę biec sama? Mam wysokie ciśnienie. Stepan nie wie, gdzie cokolwiek jest”.
„Teraz się nauczy”.
„Stałaś się niegrzeczna”.
„Nie. Zaczęłam odpowiadać”.
Po tym wybuchu Tamara zamknęła drzwi na więcej zamków niż dotychczas. Następnego dnia zadzwoniła do ślusarza i kazała wymienić wkładkę.
Stary klucz leżał na stole w przedpokoju, lekki i bezużyteczny.
Stepan wrócił dwa dni wcześniej.
O dziesiątej wieczorem zadzwonił dzwonek do drzwi. Tamara zajrzała przez wizjer. Był tam, sam, z plecakiem. Najwyraźniej odwiózł już matkę do domu taksówką.
„Otwórz drzwi”. „Porozmawiajmy” – powiedział.
„Nie dziś wieczorem. Jutro w kawiarni”.
„Tamara, jestem zmęczona”.
„Ja też”.
Na korytarzu znów zapadła cisza.
Wtedy klucz ostrożnie przekręcił się w zamku.
To nie miało prawa zadziałać.
Stepan zrozumiał i schował go z powrotem do kieszeni.
„Jutro” – powiedział.
W kawiarni nie zaczął od rozmowy o zranionych uczuciach matki. Siedział tam, gniotąc serwetkę i mówiąc zrywami.
„Myślałem, że przesadzasz. Ale potem… jak tylko się obudziła, to była herbata, apteka, targ. Usiadłem na ławce, a ona już była zdenerwowana. Powiedziała, że ją porzuciłem. Straciłem panowanie nad sobą. Wtedy zrozumiałem, że to właśnie przeżywasz każdego dnia”.
Tamara nie pomogła mu dokończyć zdań.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






