Kiedyś, pamiętnie, w lodówce. Potem jego oczy zaczęły mieć problem z czytaniem drobnego druku, więc zaproponowałem, że mu to przeczytam, a on bezceremonialnie się zgodził, co było jego sposobem na przyjęcie pomocy: po prostu
i bez czynienia z akceptacji wydarzenia.
Mieliśmy system.
Najpierw nagłówki na pierwszych stronach gazet, potem dział biznesowy, bo całe życie prowadził interesy i w dziale biznesowym czuł się jak w domu, a potem dział lokalny, bo zależało mu na mieście
i jego specyficzne życie, a jeśli był czas, to także dział sztuki, ponieważ jego żona Susan była artystką i on zachował zwyczaj czytania o sztuce ku jej pamięci.
Skomentowałby.
Miał zdanie na każdy temat.
Miał opinię na temat infrastruktury miasta, decyzji burmistrza, praktyk biznesowych rozpoznawanych przez niego firm i stanu sztuki, który uważał za
niedofinansowanych i o wszystkim innym, co ukazywało się na łamach gazety.
Czytając mu tę gazetę, dowiedziałem się bardzo dużo.
Nie fakty w artykułach. Sposób myślenia o nich. Artur miał umysł, który potrafił jednocześnie zachować to, co szczegółowe, i to, co ogólne, potrafił przeczytać historię o konkretnej okolicy.
Rozwój i dostrzeganie w nim szerszego wzorca rozwoju miast oraz tego, kto był w nim uwzględniony, a kto nie. Zbudował swoje imperium nieruchomości, mając tę cechę, ale imperium to było produktem ubocznym