uważał za swoje.
Oddałem samochód.
Jechałem autobusem.
Posiadałem ubrania w dwóch walizkach, zawartość pudełka z rzeczami osobistymi, które mogłem zabrać z domu pod nadzorem, oraz około czterystu dwustu dolarów na rachunku bieżącym.
konto po zapłaceniu pierwszego czynszu i kaucji.
Byłem również właścicielem czeku na dziesięć tysięcy dolarów, którego nie zrealizowałem.
Zastanawiałem się, dlaczego nie zrealizowałem tej kwoty.
Pieniądze by pomogły. Pieniądze sprawiłyby, że studio byłoby nieco mniej przerażające w ten sam sposób, w jaki poduszka finansowa sprawia, że strach staje się nieco mniej dotkliwy. Ale było w tym coś…
Zrealizowanie go, czego nie mogłem zrobić. W polu notatki na czeku widniał zapis „za świadczone usługi”. Był to zapis transakcji biznesowej. Zrealizowanie go byłoby częścią opisu moich dziesięciu lat pracy jako usługodawcy.
za który mi zapłacono.
Leżał w pudełku z rzeczami osobistymi.
Czasami o tym myślałem.
Rano, w dniu odczytu, założyłam najlepszą rzecz, jaką miałam pod ręką, czyli ciemnoniebieską sukienkę, którą kupiłam na pogrzeb Arthura i która była odpowiednia w taki sposób, w jaki ciemnoniebieski zawsze jest odpowiedni
kiedy nie jesteś pewien, w co się pakujesz.
Pojechałem autobusem pod adres podany we wezwaniu.
Kancelaria prawnicza Hargrove, Stern and Associates zajmowała czternaste piętro budynku w centrum miasta. Recepcja charakteryzowała się specyficznym charakterem pomieszczeń, zaprojektowanych tak, aby wyrażać powagę i
dyskrecja: dobre meble, delikatne oświetlenie, cisza raczej utrzymywana niż naturalna.
Recepcjonistka potwierdziła moje nazwisko i poprosiła mnie, żebym zaczekał.
Czekałem.
Curtis przybył dwanaście minut po mnie. Był ubrany na okazję, którą spodziewał się przeżyć. Był
ze swoim prawnikiem, mężczyzną o nazwisku Price, którego kiedyś poznałem i który miał sposób bycia, dzięki któremu wygrywa spory, sprawiając, że druga osoba czuje się głupio, bo miała inne zdanie.
Curtis mnie zobaczył.
Wyraz jego twarzy uległ szybkiej zmianie.
„Vanesso” – powiedział.
„Curtis” – powiedziałem.
„Nie wiedziałem, że się z tobą kontaktują” – powiedział.
„Najwyraźniej tak musieli zrobić” – powiedziałem.
Spojrzał na swojego adwokata. Adwokat przez chwilę patrzył w podłogę w sposób, który powiedział mi, że on również nie wiedział o wezwaniu i zapisuje to jako informację, którą będzie musiał przetworzyć.
Zaprowadzono nas do sali konferencyjnej.
Prawnikiem prowadzącym odczyt była Eleanor Chandra. Miała około sześćdziesięciu lat i cechowała się specyficznym, niespiesznym stylem profesjonalistki, która jest bardzo dobra w tym, co robi i nie interesuje się…
wykonując tę dobroć. Siedziała na czele stołu, mając przed sobą dokumenty dotyczące majątku.
W pokoju była jeszcze jedna osoba: mężczyzna o nazwisku Thomas Park, który przedstawił się jako niezależny powiernik majątku. Miał około pięćdziesięciu lat i był księgowym Arthura od dwudziestu lat.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






