„To niespodzianka” – powiedziałem. „Wystarczy, że spakujesz ładną koszulę”.
Przeniósł ciężar ciała, jedną ręką szarpiąc rąbek obszernej flaneli, w której ostatnio chodził. „Kupiłeś mnóstwo tych wielkich koszul” – powiedziałam, trochę żartobliwie.
„Są wygodne” – odpowiedział i wyszedł na korytarz.
Puściłam to płazem. Szczerze mówiąc, puściłam wtedy wszystko. Byłam zbyt zajęta toczeniem własnej wojny przed lustrem, żeby zauważyć jego.

Część druga: „Czy jesteś szczęśliwy? Ze mną. Nadal”.
Tej nocy spakowałam nową sukienkę, starannie składając ją pod swetrami, żeby jej nie zauważył. „Nadal uważasz, że jestem piękna?” – zapytałam go później, leżąc w ciemności.
„Wiesz, że tak” – powiedział.
„Powiedz to tak, jakbyś naprawdę to miał na myśli.”
Zapadła cisza, której wtedy nie rozumiałem. „Jesteś najpiękniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek znałem” – powiedział cicho. „To się nigdy nie zmieniło”.
Chciałam mu wierzyć. Podczas każdej terapii trzymał mnie za rękę i powtarzał to samo, bez końca. Ale okrutny, cichy głosik szeptał, że został tylko dlatego, że dobry człowiek nie zostawia umierającej żony.
„Jeffrey?”
“Hmm?”
„Jesteś szczęśliwy? Ze mną. Nadal.”
Przetoczył się w moją stronę. Poczułem, że waha się przed odpowiedzią, jak człowiek ostrożnie dobierający słowa do czegoś kruchego. „Szczęśliwszy, niż zasługuję” – powiedział.
Nie zapytałem, co miał na myśli. Bałem się odpowiedzi.
„Prześpij się”, mruknął. „Masz weekendową niespodziankę, którą musisz przetrwać”.
Zaśmiałam się cicho i zamknęłam oczy.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






