Część trzecia: Jedno łóżko
Następnego ranka zniknął w łazience, żeby się ubrać, z ubraniami spakowanymi pod pachą. Robił to już od miesięcy. „Możesz się tu przebrać, wiesz?”, zawołałem. „Widziałam cię już wcześniej”.
„Stare nawyki” – powiedział przez drzwi.
Pamiętam, jak przewróciłam oczami, myśląc, że żartuje. Byłam pewna, że ta podróż naprawi wszystko, co między nami zepsute. Nie miałam pojęcia, że mój wielki, romantyczny gest wywoła prawdziwy kryzys.
Jazda windą na trzecie piętro ciągnęła się w nieskończoność. Wygładzałam przód bluzki jak zdenerwowana dziewczyna na pierwszej randce. Udało mi się. Doprowadziłam nas z powrotem do miejsca, w którym wszystko się zaczęło. Wsunęłam kartę-klucz w zamek i pchnęłam drzwi, spodziewając się, że Jeffrey się roześmieje, a może przyciągnie mnie do siebie, tak jak to robił kiedyś.
Zamiast tego zamarł w drzwiach. Jego wzrok powędrował prosto poza mnie, wpatrując się w ogromne łóżko king-size na środku pokoju.
„Jest tylko jedno łóżko” – powiedział.
Zaśmiałam się, choć zabrzmiało to cienko i drżąco. „Zazwyczaj taki jest pomysł na rocznicę, kochanie”.
Nie odwzajemnił śmiechu. Stał tam, jedną ręką trzymając uchwyt walizki, wpatrując się w łóżko, jakby było niebezpieczne.
„Jeffrey?” Podszedłem do niego. „Co się stało?”
„Nic” – powiedział zbyt szybko. „Pokój jest piękny. Zrobiłeś coś pięknego”. Ale nie patrzył na mnie, kiedy to mówił.
Podeszłam do okna i odsunęłam zasłonę, pokazując mu widok sosen, w których zakochaliśmy się dwie dekady wcześniej. „Pamiętasz to?” – zapytałam cicho. „Staliśmy tu pierwszego ranka. Mówiłeś, że nigdy nie widziałeś niczego piękniejszego”.
„Pamiętam” – mruknął. Potem odchrząknął i zrobił coś, czego nigdy bym się nie spodziewał.
„Idę do innego pokoju.”
Część czwarta: „To tylko do spania”
Odwróciłam się powoli. „Co powiedziałeś?”
„Drugi pokój” – powtórzył, wciąż unikając mojego wzroku. „Na końcu korytarza. Lepiej mi się będzie spało samemu. Ostatnio jestem niespokojny, przewracam się całą noc. Nie chcę, żebyś nie spała.”
Wpatrywałam się w niego, czekając na puentę, która nigdy nie nadeszła. „Jeffrey, to nasza rocznica. Przejechaliśmy całą tę drogę. Czemu miałbyś spać w innym pokoju?”
„To tylko do spania” – powiedział. „Nadal będziemy jeść kolację. Nadal będziemy spędzać razem dni”.
„Dni” – powtórzyłem jak echo. Coś we mnie nagle zmroziło się i ucichło. „Nie chcesz spać obok mnie” – powiedziałem.
„To nie o to chodzi.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






