„Nie zawracaj sobie głowy.”
Wjechałam windą sama, weszłam do pokoju, położyłam się na tym ogromnym łóżku, naciągnęłam koc na ramiona i płakałam w poduszkę. Leżąc tam, byłam pewna, że moje małżeństwo się skończyło.
Część szósta: Przyciski
O 11:30 ciszę przerwało pukanie. Otarłem twarz i otworzyłem drzwi. Jeffrey stał w nich z zaczerwienionymi oczami i koszulą zapiętą pod samą szyję.
„Przepraszam” – wyszeptał.
„Za co?” Głos mi się załamał. „Za to, że w końcu przyznałaś, że nie możesz znieść mojego widoku?”
Jego twarz się poruszyła, coś pękło w jego oczach. „Co?”
„Po prostu powiedz mi prawdę, Jeffrey”. Ledwo mogłam wydusić z siebie słowa. „Widziałam, jak patrzyłeś na to łóżko. Nie jestem kobietą, którą poślubiłeś. Rozumiem”.
Wszedł do środka bez pytania, a drzwi zamknęły się za nim z kliknięciem. Przekręcił zamek powoli i rozważnie. „Nie dostałem innego pokoju, bo nie chciałem być z tobą” – powiedział cicho.
„To dlaczego?” – zapytałem. „Bo nie mam włosów? Z powodu blizn?”
„Przestań”. Jego głos drżał. „Proszę, przestań mówić o sobie takie rzeczy”.
„To wyjaśnij to.”
Stał tam dłuższą chwilę. „Coś przed tobą ukrywam” – powiedział w końcu. „Od trzeciej rundy chemioterapii”.
Poczułem ucisk w piersi. W jednej chwili w mojej głowie pojawiło się kilkanaście straszliwych możliwości.
„Coś takiego?” wyszeptałem.
Jego ręce powędrowały do kołnierzyka. Pierwszy guzik się odpiął. Potem drugi.
„Jeffrey, przerażasz mnie.”
„Pozwól mi to zrobić” – powiedział. „Jeśli teraz przestanę, nigdy tego nie powiem”.
Trzeci guzik. Czwarty. Palce trzęsły mu się tak bardzo, że ledwo mógł zapiąć dziurki. Potem rozpiął koszulę, a ja aż zamarłam.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






