Część siódma: Co było pod koszulą
Głębokie czerwone linie otaczały jego żebra i brzuch. Był pokryty czymś, co wyglądało jak siniaki.
„Jesteś ranny! Co się stało? Czemu mi nie powiedziałeś?”
Wyciągnąłem do niego rękę, ale on delikatnie złapał mnie za rękę. „Nie jestem ranny. Nie tak, jak myślisz”.
„A co to było?”
Jeffrey odwrócił wzrok, sprawiając wrażenie, jakby był zbyt zawstydzony, by odpowiedzieć. Potem wyciągnął czarny pas uciskowy. „Męski pas modelujący” – powiedział cicho. „Noszę go pod ubraniem”.
Spojrzałam z ubrania na wściekłe ślady wokół jego talii. „Dlaczego?”
„Ponieważ nie chciałam, żebyś widział, co się ze mną działo, kiedy byłeś chory.”
“Nie rozumiem.”
Ciężko usiadł na brzegu łóżka, materac zapadł się pod nim. „Przestałem o siebie dbać” – powiedział. „Przestałem spać. Przestałem ćwiczyć. Jadłem to, co było najszybciej, kiedy tylko pamiętałem o jedzeniu. Albo jadłem za dużo, bo jak już zacząłem, to nie mogłem przestać”.
„Jeffrey.”
„Przytyłem prawie 30 kilogramów od czasu twojej diagnozy”. Nie patrzył na mnie, kiedy to mówił. „Noszę za duże koszule. Przebieram się w łazience. Upewniam się, że ani razu nie zobaczysz mnie rozebranego”.
Podniosłem rękę do ust.
„Kiedy powiedziałaś mi o tej podróży, spanikowałem” – kontynuował. „Ciągle myślałem o naszych zdjęciach z podróży poślubnej. O mężczyźnie, którym kiedyś byłem. Więc kupiłem tę rzecz i powiedziałem sobie, że mogę ją nosić cały weekend”.
„Ale nie można w nim spać” – powiedziałem powoli.
„Nie”. Zaśmiał się łamiącym się śmiechem. „Boli mnie oddychanie. I nie mogłem położyć się obok ciebie i pozwolić ci poczuć, co jest pod spodem. Więc wziąłem drugi pokój”.
Część ósma: „Oboje jesteśmy idiotami”
Opadłam na łóżko obok niego, a w głowie mi się kręciło. „Pozwól, że to wyjaśnię” – powiedziałam. „Zarezerwowałeś inny pokój w hotelu, bo myślałeś, że jesteś za ciężki, żeby spać obok mnie?”
“Tak.”
„Bo bałaś się, że przestanę cię uważać za atrakcyjną?”
Skinął głową, wpatrując się w podłogę. I wtedy coś we mnie drgnęło, czego nie mogłem już dłużej powstrzymywać.
„Jeffreyu” – powiedziałem – „ja też mam coś do wyznania”.
Podniósł gwałtownie głowę.
„Przez pięć miesięcy” – powiedziałem – „stałem przed lustrem, nienawidząc tego, co widziałem. Przekonany, że zostałeś ze mną tylko z litości. Przerażony, że w końcu spojrzysz na mnie i poczujesz odrazę”.
„Nigdy bym nie mógł” – wyszeptał.
„I przez cały ten czas robiłeś dokładnie to samo”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






