„Ona przeszła wiele”.
„Sam ma sto dwa. Ellie znowu zwymiotowała.”
“Biedacy.”
Otworzył lodówkę. To było wszystko. To była cała rozmowa o naszych dzieciach.
„Z twoją mamą wszystko w porządku?” zapytałem, starając się zachować spokojny głos.
„Ona jest po prostu samotna, Rach. Wiesz, jak ona się czuje.”
“Wiem, jaka ona jest.”
Wyczuł coś w moim głosie i odwrócił się do mnie. Przez chwilę myślałem, że mnie zobaczy.
Ty potrafisz sobie z tym poradzić. Ona nie.
„Nie zaczynaj” – powiedział zamiast tego. „Ona wiele przeszła”.
“Ja też, Davidzie.”
“To coś innego.”
Odstawiłem filiżankę zanim ją upuściłem.
„Co w tym jest innego?”
„Ona jest moją matką”. Powiedział to, jakby to wszystko wyjaśniało. „Jesteś moją żoną. Potrafisz sobie radzić. Ona nie”.
Mama i ja wylatujemy w czwartek.
Nie odpowiedziałem. Patrzyłem tylko, jak nalewa sobie szklankę wody i idzie obok mnie w stronę salonu.
Jego telefon rozświetlił się na blacie. Brenda. Piąty raz tego wieczoru.
Wpatrywałem się w ekran, aż zrobiło się ciemno, i wtedy uświadomiłem sobie coś małego i strasznego.
Przez całą noc ani razu nie zapytał, jak się mają nasze dzieci.
Wciąż trzymałam wilgotny ręcznik z czoła Sama, gdy David wpadł do kuchni z zapiętym już bagażem podręcznym.
Postawił go przy drzwiach, jakby to była najnaturalniejsza rzecz na świecie.
Możesz wytrzymać kilka katarów.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






