REKLAMA

Mój ojczym zadzwonił do syna, gdy tam byłem – nie wiedział, że wszystko słyszę

REKLAMA
Mój ojczym zadzwonił do syna, gdy tam byłem – nie wiedział, że wszystko słyszę
REKLAMA


Rozmowa telefoniczna z ojcem.
Zdanie o kranie.
A on usiadł po jej stronie.
Rano Galinę obudził zapach.
Nie budzik.
Nie głos Polę.
Zapach.
Ktoś smażył jajka.
Poszła do kuchni.

Kostia stał przy piecu w tych samych spodniach, w których spał, i w czystej koszulce. Na patelni skwierczały trzy jajka. Obok niego stał talerz pokrojonego chleba.
Kromki były krzywe, grube i nierówne.
Odwrócił się.
„Dzień dobry. Ja, eee… Pomyślałem, że mogę pozwolić ci pospać jeszcze trochę”.
Polia siedziała przy stole na krześle z podnóżkiem, rysując coś markerem na serwetce.
Zobaczyła matkę i uniosła rysunek.
„Mamo, patrz! Tata smaży jajka. Widzisz, to ogień, a to patelnia”.
Na serwetce widniał okrąg z liniami.
Linie biegły we wszystkich kierunkach.
Ogień był niebieski.
„Pięknie, Polinka”.
Galina usiadła przy stole.
Kostia postawił przed nią talerz.
Jajka były lekko przypieczone, z chrupiącymi brzegami.
Były dokładnie takie, jak lubiła, chociaż nigdy mu o tym nie powiedziała.
A może jednak?
Może kiedyś, dawno temu, kiedy mieszkali w wynajętym mieszkaniu z oknami wychodzącymi na podwórko.
„Dziękuję”.
„Mmm-hmm”.
Usiadł naprzeciwko niej.
Nie odebrał telefonu.
Po prostu stał, nalał sobie herbaty i spojrzał na nią.
Nie przelotnie.
Nie przelotnie.
Spojrzał na nią tak, jak patrzy się na kogoś, kogo się dawno nie widziało.
Galina spuściła wzrok.
Z jakiegoś powodu nie mogła spojrzeć mu w oczy.
Zaczął ją szczypać nos.
„Co się stało? Nie smakuje ci?”
„Są pyszne. Naprawdę pyszne”.
Jadła jajka sadzone, patrząc na talerz.
Chrupiące brzegi, lekko przypieczone.
Żółtko było całe i nie spłynęło.
Polya kontynuowała rysowanie.
Na nowej serwetce pojawił się kolejny okrąg, tym razem większy, z czymś, co wyglądało jak włosy.
„A to mama. Je jajka sadzone i płacze”.
„Nie płaczę, Polinka”.
„Tylko trochę. Twoje oczy są mokre”.
Kostia wstał, podszedł i położył jej dłoń na ramieniu.
Była ciężka i ciepła.
Jego palce lekko się zacisnęły.
Nie mocno.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA