Potem się roześmiał.
„Generale?” powiedział. „Ty?”
Jego zazdrość zawsze była brzydka, ale tego dnia miała pazury.
Złapał mnie za nadgarstek.
Mogłem złamać mu rękę w trzech miejscach. Zamiast tego opuściłem telefon i powiedziałem: „Poruczniku Hale, proszę zabrać rękę”.
To sprawiło, że jego stan się pogorszył.
Obrócił mnie, uderzył moją dłonią o stół i zatrzasnął mi jeden kajdanek na nadgarstku. Metal ukłuł mnie zimnym i ostrym dotykiem. Moja matka jęknęła.
„Frank, nie…”
„Zamknij się, Ellen” – warknął.
Potem skuł mi drugą rękę za krzesłem.
Linia Pentagonu była nadal otwarta.
Frank chwycił telefon i przycisnął go do ucha. „Kimkolwiek jest ta kobieta, podszywa się pod funkcjonariusza federalnego”.
W pokoju zapadła cisza.
Wtedy głos w telefonie powiedział, zimny jak stal zimowa: „Podaj swoją tożsamość”.
Frank uśmiechnął się krzywo. „Porucznik Frank Hale, Departament Policji w Ashford”.
„Poruczniku Hale” – odpowiedział głos – „właśnie zakłócił pan bezpieczną komunikację Departamentu Obrony”.
Uśmiech Franka zniknął.
Kyle opuścił telefon.
Spojrzałem na ojczyma i powiedziałem cicho: „Powinieneś się już rozłączyć”.
Zamiast tego Frank wyciągnął pistolet, zepchnął mnie z krzesła i kazał mi usiąść na kafelkowej podłodze.
Poczułem mocne uderzenie w policzek. Krew napełniła mi usta.
Stał nade mną, trzymając w dłoni drżący pistolet.
„Za kogo ty się uważasz?” krzyknął.
Odwróciłam głowę, poczułam smak krwi i się uśmiechnęłam.
„Już ci mówiłem.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






