Zapytałem, czy stowarzyszenie właścicieli domów może pomóc.
„Możemy wystawić mandat za jazdę i parkowanie na posesji innego właściciela” – powiedziała. „Ale potrzebuję formalnej skargi”.
“Wyślę jeden.”
„Dobrze. A Amanda?”
“Tak?”
„Nie uszkadzaj pojazdu.”
“Nie planowałem tego.”
To była w większości prawda.
Wieczorem Sheldon nie ruszył SUV-a.
Wyszedł na zewnątrz dwa razy.
Za pierwszym razem wziął coś z tylnego siedzenia.
Za drugim razem stał na ganku i rozmawiał z innym sąsiadem, od czasu do czasu zerkając w stronę mojego domu.
Chciał reakcji.
Nie dałem mu nic.
Około dziewiątej poszedłem do garażu i wyciągnąłem cztery przenośne zraszacze.
Kupiłem je latem, kiedy zasiewałem trawę na nowym trawniku.
Były to małe, obrotowe węże, podłączane do węży ogrodowych.
Miałem również dwa rozdzielacze węży i timer, który umożliwiał oddzielne cykle podlewania.
Plan był prosty.
Nie tknąłbym jego pojazdu.
Nie blokowałbym tego niczym trwałym.
Podlewałbym swój własny trawnik.
Ziemia była już miękka od deszczu.
Wiedziałem, że więcej wody pogorszy sprawę, ale Sheldon postanowił zaparkować tam po trzech deszczowych dniach.
To była jego decyzja.
O godzinie 11:30 większość oświetlenia na ulicy była zgaszona.
Wyszedłem cicho na zewnątrz.
Jeden zraszacz umieściłem w pobliżu przednich opon, a drugi w pobliżu tylnych.
Pozostałe dwie pokryły koleiny po obu stronach.
Skierowałem je nisko, aby woda uderzała w ziemię, a nie pryskała bezpośrednio na SUV-a.
Następnie podłączyłem timer.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






