Odwrócił wzrok. „No cóż. Postaraj się go nie zabić”.
Potem Ray zaczął się męczyć.
Na początku po prostu poruszał się wolniej.
Siadał na pół schodów, żeby złapać oddech. Zapominał kluczy. Dwa razy w tygodniu przypalał obiad.
Mimo jej nalegań i moich próśb, poszedł.
„Nic mi nie jest” – powiedział. „Starzeję się”.
Miał 53 lata.
Pani Patel przyparła go do muru na podjeździe.
„Idź do lekarza” – rozkazała. „Nie bądź głupi”.
Mimo jej nalegań i moich próśb, poszedł.
Po testach usiadł przy kuchennym stole, trzymając w rękach papiery.
„Etap czwarty. Jest wszędzie”.
„Co powiedzieli?” zapytałem.
Spojrzał ponad moim wzrokiem. „Stopień czwarty. Jest wszędzie”.
„Jak długo?” wyszeptałem.
Wzruszył ramionami. „Mówili o liczbach. Przestałem słuchać”.
Starał się, żeby wszystko pozostało takie samo.
Nadal robił mi jajka, nawet gdy drżała mu ręka. Nadal czesał mi włosy, choć czasami musiał się zatrzymywać i opierać o komodę, ciężko oddychając.
Przybyło hospicjum.
W nocy słyszałem, jak wymiotował w łazience, a potem odkręcał kran.
Przybyło hospicjum.
Pielęgniarka o imieniu Jamie rozłożyła łóżko w salonie. Maszyny brzęczały. Karty leków wisiały na lodówce.
Noc przed śmiercią kazał wszystkim odejść.
„Nawet ja?” zapytał Jamie.
Wiesz, że jesteś najlepszą rzeczą, jaka mi się kiedykolwiek przytrafiła, prawda?
„Tak” – powiedział. „Nawet ty”.
Wszedł do mojego pokoju i usiadł na krześle przy moim łóżku.
„Hej, dzieciaku” powiedział.
„Hej” – powiedziałam, już płacząc.
Wziął mnie za rękę. „Wiesz, że jesteś najlepszą rzeczą, jaka mi się kiedykolwiek przytrafiła, prawda?”
„To trochę smutne” – zażartowałem słabo.
“Będziesz żyć.”
Parsknął śmiechem. „To wciąż prawda”.
„Nie wiem, co bez ciebie zrobić” – wyszeptałam.
Jego oczy zabłysły. „Będziesz żyć. Słyszysz? Będziesz żyć”.
“Boję się.”
„Wiem” – powiedział. „Ja też”.
„Za rzeczy, o których powinnam ci powiedzieć.”
Otworzył usta, jakby chciał powiedzieć coś więcej, ale po prostu pokręcił głową.
„Przepraszam” – powiedział cicho.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






