Stopniowo.
Staw połknął ich jako pierwszych.
Zapomniałem o tych rzeczach.
Roger podszedł do metalowej szafki znajdującej się przy tylnej ścianie i otworzył ją.
W środku, na najwyższej półce, leżał przewodnik Emmy po motylach.
Z zagiętymi rogami.
Zaplamione błotem.
Grzbiet przyklejony taśmą.
Wyblakły żółty kwiat wciśnięty pod popękaną plastikową osłonę.
Nie widziałem jej od dnia, w którym zniknęła.
Nie widziałem tego.
„Miałeś to?” zapytałem.
„Znalazłem to w mojej ciężarówce po przeszukaniu” – przyznał Roger. „Pod siedzeniem pasażera”.
“Ukryłeś to przede mną.”
„Próbowałem ci pokazać, Edith”. Spojrzał w okno. „Za każdym razem, gdy próbowałem, ktoś z nas wciąż stał przy stawie”.
Chciałem powiedzieć, że się mylił.
„Znalazłem to w mojej ciężarówce po przeszukaniu”.
Ale widziałem siebie takiego, jakim byłem przez wszystkie te lata.
Jazda nad staw po pracy.
Siedzenie w samochodzie do zmroku.
Wracam do domu z błotem na butach i bez niczego do powiedzenia.
Roger nie ukrył przede mną Emmy.
Patrzyłem tylko tam, gdzie zniknęła.
Roger nie ukrył przede mną Emmy.
Wskazałem na notatkę w ręku oficera.
“Dlaczego kaczki?”
Roger pocierał kciukiem drzwiczki szafki.
„Pierwszy był z apteki.”
“Gdy?”
„Kilka tygodni po tym, jak zakończyliśmy poszukiwania”.
Spojrzałam na niego.
“Dlaczego kaczki?”
„Był żółty. Zwykły. Wisiał przy kasie” – powiedział Roger. „Emma ściskałaby go, aż by zapiszczał i śmiał się, aż wszyscy by się gapili”.
Uśmiechnął się lekko i zmęczono.
„Więc kupiłem.”
Pani Whitaker spuściła wzrok.
„Więc kupiłem.”
„Kilka miesięcy później zobaczyłem kolejną. Kaczkę-pirata na stacji benzynowej. Potem kaczkę-motyla w sklepiku z pamiątkami w muzeum. Kaczkę-strażaka. Kaczkę z maleńką koroną.”
Roger spojrzał na mnie.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






