— Proszę, nie każcie mi wracać do środka.
— Już nigdy tam nie wrócisz — obiecałem.
Ratownicy stwierdzili oznaki odwodnienia, siniaki wokół nadgarstków i kostek oraz ślady wskazujące na to, że od jakiegoś czasu nie odżywiała się prawidłowo.
Zabrano ją do szpitala.
Elena wciąż była zaginiona.
To przerażało mnie niemal tak samo jak klatka.
W szpitalu lekarze podali Mayi płyny i dokładnie udokumentowali jej obrażenia.
Kiedy zjadła trochę zupy, spojrzała na mnie.
– Ten?
— Jestem tutaj.
— Znaleźli mamę?
— Jeszcze nie wiem. Szukają jej.
Maya spuściła wzrok.
— Mama próbowała mi pomóc.
Te słowa zmieniły wszystko.
Do tej pory zastanawiałem się, czy Elena w jakiś sposób pozwoliła, żeby to wszystko się wydarzyło.
Teraz zrozumiałem, że mogła być uwięziona w tym samym koszmarze.
Około godziny później pojawiła się detektyw Victoria Vance.
Powiedziała mi, że policjanci przeszukali dom Eleny.
Znaleźli ślady szamotaniny w kuchni oraz rozbity telefon Eleny pod jedną z szafek.
Nadal nie było śladu ani po Elenie, ani po Julianie.
Wtedy detektyw Vance wspomniała o basenie.
Policja wyłowiła czarne worki.
Serce zaczęło mi walić.
— Co było w środku?
Zawahała się.
— To nie były ludzkie szczątki.
Niemal osunąłem się z ulgi.
— W workach znajdowały się bloczki betonowe, zaginiony bagaż Eleny oraz kilka kaset depozytowych, które zostały siłą otwarte.
— Dlaczego Julian wrzucił je do basenu?
— Żeby ukryć dowody — odpowiedziała. — Zaczynamy podejrzewać, że okradał rodzinny fundusz powierniczy Eleny. Użył basenu, żeby pozbyć się dowodów i utrudnić ich znalezienie.
Ale to rodziło kolejne pytanie.
— Gdzie jest Elena?
Wyraz twarzy detektyw Vance stwardniał.
— Znaleźliśmy w kuchni krew odpowiadającą grupie krwi Eleny.
Krew odpłynęła mi z twarzy.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






