„Z dżinsów mamy?”
Skinął głową.
„Wiem, że to brzmi dziwnie.”
„To nie brzmi dziwnie.”
Wyglądał na ulżonego.
„No cóż, mogę spróbować. Jeśli wyjdzie fatalnie, będziemy udawać, że ta rozmowa nigdy nie miała miejsca”.
Złapałem go za nadgarstek.
“NIE.”
Spojrzał na mnie.
„Podoba mi się ten pomysł.”
Po raz pierwszy od kilku dni oboje się uśmiechnęliśmy.
Zanim zaczęliśmy, zaczekaliśmy, aż Carla wyjdzie z pokoju.
Noah znalazł starą maszynę do szycia mamy w pomieszczeniu gospodarczym.
Przynieśliśmy to na kuchenny stół.
Potem zaczął pracować.
Starannie dobierał różne kawałki dżinsu.
Niektóre były wyblakłe.
Niektóre były ciemniejsze.
Niektóre miały stare szwy i kieszenie.
Zamiast próbować ukryć te szczegóły, Noah uwzględnił je w projekcie.
Stworzył dopasowaną talię i warstwowe panele z dżinsu, które ciągnęły się ku dołowi.
Efekt w niczym nie przypominał drogich sukienek z witryn sklepowych.
Wyglądało to na coś osobistego.
Wyglądało oryginalnie.
A co najważniejsze, wyglądało, jakby zostało zrobione z miłością.
Kiedy skończyłem, stanąłem przed lustrem.
Dotknąłem jednego z paneli.
„Ty to zrobiłeś.”
Noe się uśmiechnął.
“Tak.”
Spojrzałem na niego.
„Mamie by się to spodobało.”
Jego uśmiech na sekundę zniknął.
Następnie skinął głową.
„Ja też tak myślę.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






