Tylko dżinsy, biała bluzka i obie dłonie trzymające filiżankę kawy.
Wstała, gdy mnie zobaczyła.
Potem zdawała się sobie przypominać i usiadła ponownie.
“Cześć.”
“Cześć.”
Przez dziesięć minut nie rozmawialiśmy o niczym ważnym.
Pogoda.
Budowa w centrum miasta.
Książka, którą przeczytała.
Następnie odstawiła filiżankę.
„Ćwiczyłem przeprosiny”.
Spojrzałem na nią.
„Nie dam tego.”
“Dlaczego?”
„Bo każda wersja brzmiała tak, jakbym się czegoś po tobie spodziewał.”
Jej kciuk obrysował krawędź kubka.
„Przepraszam, że wybrałem wygodę zamiast ciebie.”
Milczałem.
„Przepraszam, że patrzyłam, jak twój ojciec cię karze za to, że prosiłeś o sprawiedliwość i nazwałam to utrzymaniem pokoju”.
Jej głos się załamał.
„Przepraszam, że pozwoliłam ci uwierzyć, że nikt za tobą nie tęsknił.”
Ścisnęło mnie w gardle.
Spojrzała mi w oczy.
„Tęskniłam za tobą każdego dnia”.
Spojrzałem w stronę okna.
Pies ciągnął swego właściciela po chodniku.
Rowerzysta zadzwonił dzwonkiem.
Reszta świata nadal się poruszała.
„Nadal nie zadzwoniłeś.”
“Ja wiem.”
„Mimo wszystko go wybrałeś.”
“Tak.”
„Wciąż pozwalasz mi wierzyć, że nie byłam warta wyboru.”
Jej twarz się zmarszczyła.
“Tak.”
Nie ma wymówek.
To była pierwsza cegła.
Nie przebaczenie.
Nie pojednanie.
Jedna cegła.
Odbudowywaliśmy się powoli.
Derekowi zajęło to więcej czasu.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






