To spojrzenie powiedziało mi wiele.
Podszedłem za biurko i sprawdziłem listę wydarzeń.
Hollis Group zarezerwowała taras na dachu na prywatną kolację dla klienta.
Derek Lawson był na liście.
Jedno miejsce.
Brak gości rodzinnych.
Bez plus-trzy.
Spojrzałem w górę.
„Mam jedno potwierdzone miejsce pod nadzorem Dereka Lawsona. Dzisiejszy wieczór na dachu jest prywatny, więc nie mogę dodawać gości bez zgody firmy organizującej imprezę”.
Derek zacisnął szczękę.
„Czy możesz po prostu zadzwonić na górę i to załatwić?”
„Mogę skontaktować się z koordynatorem wydarzenia, ale lista gości należy do Hollis Group.”
Tata podszedł bliżej.
„Maya” – powiedział, zniżając głos – „jechaliśmy trzy godziny. Twoja mama jest zmęczona. Na pewno znajdziesz miejsce dla swojej rodziny, żeby usiąść”.
Twoja rodzina.
Ciekawe zdanie po siedmiu latach milczenia.
Mimo wszystko skinąłem głową.
„Oczywiście. W jadalni jest dużo miejsca.”
Poprosiłem Celię, żeby posadziła ich przy oknie, przy jednym z naszych lepszych stolików, ponieważ niezależnie od historii, jaka nas łączyła, prowadziłem hotel profesjonalnie.
Wysłałem chleb.
Potem wróciłem do pracy.
Sprawdziłem kolację przedślubną.
Rozwiązano problem z kluczem do pokoju.
W ostatniej chwili zatwierdzono zmianę deseru na górze.
Przez trzydzieści minut miałem nadzieję, że to już koniec.
Potem Celia znalazła mnie w pobliżu kuchni.
„Znowu o ciebie pytają.”
Kiedy dotarłem do ich stolika, tata siedział ze skrzyżowanymi ramionami.
Bułka mamy pozostała nietknięta.
Telefon Cassandry w końcu leżał ekranem do dołu.
Dereka już nie było.
Oczywiście, że tak.
Na górze, z ważnymi ludźmi.
„Usiądź” powiedział tata.
Pozostałem na stojąco.
„Czy coś jest nie tak z usługą?”
Zacisnął usta.
„Mogłabyś nam pomóc zachowując się jak córka, a nie jak pracownica hotelu.”
Za mną przeszedł kelner niosąc dwa talerze.
Srebrne sztućce odbijały światło świecy.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






