REKLAMA

Moja siostra wyśmiała mój sklep internetowy — potem zadzwonił Goldman Sachs w sprawie jej debiutu giełdowego

REKLAMA
Moja siostra wyśmiała mój sklep internetowy — potem zadzwonił Goldman Sachs w sprawie jej debiutu giełdowego
REKLAMA

„Masz trzydzieści cztery lata i sprzedajesz rękodzieło online. To trudne, nawet jeśli się do tego nie przyznajesz”.

Położyła mi rękę na ramieniu, a jej wyraz twarzy był poważny.

„Przyjmij tę pracę, proszę. Pozwól, że pomogę ci mieć prawdziwą karierę. Pozwól, że pomogę ci odnieść sukces.”

„Pomyślę o tym” – skłamałem.

„Nie zastanawiaj się za długo. Oferta wygasa po debiucie giełdowym. Kiedy wejdziemy na giełdę, nie będę miał już takiej swobody w pozyskiwaniu nowych klientów”.

Pojechałem do mojego mieszkania z kontrolowanym czynszem moim dziesięcioletnim Subaru.

Na ulicach panowała cisza. Noc East Bay zapadła nad starą dzielnicą, miękka i chłodna, taka cisza, że ​​każda lampa na ganku wydawała się prywatna. Zaparkowałem przed moim ceglanym budynkiem i posiedziałem tam chwilę z rękami wciąż na kierownicy.

Myślałem o wieczorze.

Zastanawiałem się, jak łatwo było im mnie zwolnić.

Jak łatwo zaakceptowali opowieść o tym, że jestem nieudacznikiem, że mój biznes to żart i że potrzebuję ratunku.

Następnego ranka byłem w swoim domowym biurze, które było przerobionym na drugą sypialnię z oknami wychodzącymi na ulicę, gdy zadzwonił telefon.

Nieznany numer z Nowego Jorku.

„To jest Maya Chin” – odpowiedziałem.

„Pani Chin, tu David Rothstein z Goldman Sachs. Przepraszam, że dzwonię tak wcześnie. Czy ma pani chwilę, żeby omówić pilną sprawę?”

“Oczywiście.”

„Chodzi o ofertę publiczną Apex Financial Technologies. Firmy twojej siostry.”

Nic nie powiedziałem i czekałem.

„Jestem dyrektorem zarządzającym odpowiedzialnym za ofertę” – kontynuował David. „Jesteśmy na etapie due diligence i zauważyliśmy coś, co stwarza poważny problem. Według naszych danych posiadasz znaczny udział w kapitale zakładowym Apex. Bardzo znaczny udział”.

„Naprawdę?” – starałam się zachować neutralny ton głosu.

„Zgodnie z tabelą kapitalizacji, tak. Dwadzieścia pięć procent firmy, co przy naszej docelowej wycenie byłoby warte około dwieście milionów dolarów”.

Zatrzymał się.

„Pani Chin, to zabrzmi dziwnie, ale pani siostra najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy z pani pozycji właścicielskiej. W rzeczywistości wielokrotnie nam powtarzała, że ​​jest jedynym założycielem i większościowym udziałowcem”.

„To ciekawe” – powiedziałem.

„Pani Chin, muszę być z panią szczery. Nie możemy przeprowadzić tej oferty publicznej bez pani zgody i podpisu na szeregu dokumentów. Jako główny akcjonariusz ma pani prawa, które muszą być przestrzegane. Pani siostra, powiedzmy, opierała się przyznaniu do tej sytuacji. Ale Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) wymaga pełnego ujawnienia informacji od wszystkich znaczących akcjonariuszy. Potrzebujemy pani współpracy”.

“Widzę.”

„Dodatkowo, jest kwestia umowy o blokadzie” – powiedział. „Jako główny akcjonariusz, nie będziesz mógł sprzedawać swoich akcji przez sto osiemdziesiąt dni po IPO. To standard, ale musisz to podpisać. Potrzebujemy również twoich danych biograficznych do zgłoszenia S-1, prospektu emisyjnego dla inwestorów. Twojego imienia i nazwiska, twojego pochodzenia, twoich powiązań ze spółką”.

„Panie Rothstein, czy mogę pana o coś zapytać?”

“Oczywiście.”

„Czy moja siostra naprawdę powiedziała ci, że jest jedyną założycielką?”

Zapadła długa cisza.

„Opisała siebie jako założycielkę i prezeskę” – powiedział ostrożnie. „Kiedy naciskaliśmy ją w sprawie tabeli kapitalizacyjnej i pytaliśmy o innych znaczących akcjonariuszy, przyjęła postawę obronną. Upierała się, że było kilku wczesnych inwestorów, ale nikt poza nią i funduszami venture capital nie miał znaczącego udziału. Ale tabela kapitalizacyjna pokazuje co innego”.

„Tabela kapitalizacyjna pokazuje, że posiadam dwadzieścia pięć procent.”

„Tak, panno Chin. To znaczy, że była pani współzałożycielką albo bardzo wczesnym inwestorem. Czy może mi pani pomóc zrozumieć historię tego wszystkiego?”

Oparłem się na krześle i spojrzałem przez okno na poranny ruch uliczny.

„Rachel przyszła do mnie siedem lat temu z biznesplanem” – powiedziałem. „Odeszła z McKinsey i chciała założyć firmę fintechową, ale potrzebowała kapitału. Zapewniłem jej dwa miliony dolarów kapitału zalążkowego w zamian za pięćdziesiąt procent udziałów”.

„Pięćdziesiąt procent?”

„Taka była pierwotna umowa. Z biegiem lat, w miarę jak pozyskiwała finansowanie od inwestorów venture capital, mój udział został rozwodniony do dwudziestu pięciu procent. Co było w porządku. Zawsze tak było. Firma potrzebowała kapitału, żeby się rozwijać, a ja byłem gotów zaakceptować rozwodnienie, o ile wartość bezwzględna będzie rosła”.

„Jesteś wymieniony jako współzałożyciel”.

„Tak, to były oryginalne dokumenty. Chociaż Rachel zawsze wolała przedstawiać się jako jedyna założycielka. Nie miałem nic przeciwko. Nie interesuje mnie bycie publiczną twarzą czegokolwiek. Jestem cichym wspólnikiem”.

„Cichy wspólnik, który ma do stracenia dwieście milionów dolarów” – powiedział ostrożnie David.

„Myślę, że tak.”

„Pani Chin, muszę zapytać. Czy jest pani gotowa współpracować przy tym IPO? Bo bez pani podpisu i zgody nie możemy kontynuować.”

„Chętnie podejmę współpracę” – powiedziałem. „Ale najpierw muszę coś zrozumieć”.

“Oczywiście.”

„Czy moja siostra w ogóle ci o mnie opowiadała? Czy wspominała, że ​​miała siostrę, która była jednym z pierwszych inwestorów?”

Kolejna pauza.

„Wspomniała, że ​​ma siostrę” – powiedział. „Nie wspomniała, że ​​jej siostra jest głównym udziałowcem firmy”.

„Czy wspomniała, czym zajmuje się jej siostra?”

„Pozwól mi sprawdzić notatki.”

Słyszałem ruch papierów.

„Powiedziała, że ​​prowadzisz mały sklep internetowy. Rękodzieło, coś w tym stylu.”

„To prawda” – powiedziałem. „Czy mówiła coś jeszcze o mnie?”

„Nic konkretnego. Panno Chin, czy mogę być z panią szczery?”

“Proszę.”

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA