Część czwarta: „Jeszcze nie”
Jakąś godzinę później Daniel zadzwonił ponownie, jego głos był wyczerpany. „Rozmawiałem z Lauren”.
“I?”
„To nie jest dobre.”
Powiedział mi, że zapytał Lauren, dlaczego wysłała dokument bez wcześniejszego omówienia go z nim. Powiedziała, że wiedziała, że „rozmyje to”. Zapytał, co to znaczy. Powiedziała mu, że zawsze za bardzo bał się zranić moje uczucia. Potem zapytał, dlaczego jej rodzice są zwolnieni z tego obowiązku.
Lauren odpowiedziała: „Bo im ufam”.
„Na podstawie czego?”
„Oni mnie szanują”.
„Moi rodzice nie okazali ci braku szacunku.”
“Jeszcze nie.”
Kiedy Daniel powtórzył mi te dwa słowa, coś we mnie pękło. Nie byłem osądzany za nic, co faktycznie zrobiłem. Byłem karany z góry za coś, czego jeszcze nie zrobiłem.
„Zapytałem ją o koc” – kontynuował Daniel.
„Co ona powiedziała?”
„Powiedziała, że jeśli zrobi wyjątki, ludzie przestaną szanować granice”.
Raz się zaśmiałem. To nie było śmieszne.
W głosie Daniela słychać było teraz gniew. „Powiedziałem jej, że kocyk zrobiony przez babcię dziecka nie zagraża niczyim granicom”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






