Przez całe tygodnie spędzał każde popołudnie pochylony nad laptopem, pisał i klikał, tworząc coś, czego nie chciał mi pokazać.
Za każdym razem, gdy wchodziłem do pokoju, on spokojnie zamykał ekran.
„Projekt szkolny” – zawsze mówił.
„Na jakie zajęcia?” – zapytałem kiedyś.
„Zobaczysz.”
Powiedziałem sobie, że to dobrze, że ma na czym się skupić.
Potem nadeszła noc balu maturalnego i zdałam sobie sprawę, że wszystko źle zrozumiałam.
Mason przybył sam.
Żadna dziewczyna nie zgodziła się z nim pójść.
Siedział sam przy stoliku w rogu, ubrany w granatowy garnitur, powoli mieszając kubek ponczu, którego nie pił.
Obok baru z przekąskami zauważyłem Brielle w srebrnej sukience.
Była kapitanem cheerleaderek, dziewczyną, o której słyszał każdy rodzic, dziewczyną, która potrafiła zniszczyć czyjąś reputację jednym postem.
Spojrzała w stronę stolika Masona i szepnęła coś swoim przyjaciołom.
Kilku z nich się roześmiało.
Wtedy Brielle wstała, wygładziła sukienkę i ruszyła prosto w stronę mojego syna.
Poczułem ucisk w żołądku.
„Proszę” – szepnęłam – „pozwól mu choć raz dobrze się wyspać”.
Mason podniósł wzrok, gdy do niego dotarła. Jego twarz zamarła w niedowierzaniu.
„Hej, Mason” – powiedziała słodko Brielle. „Chcesz zatańczyć?”
„Ze mną?” zapytał.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






