Detektywi byli wysyłani, aby śledzić tropy, którymi już się zajęto. Ze świadkami podobno kontaktowali się wielokrotnie różni funkcjonariusze. Jednostki nie wymieniały się między sobą informacjami w sposób spójny. Zdaniem Crossa, brak komunikacji z agentami federalnymi mógł być objawem głębszego załamania się lokalnego śledztwa.
To rozróżnienie ma znaczenie, ponieważ sprawa znajduje się obecnie na przecięciu dwóch narracji.
Jedna z wersji, przedstawiona przez Patela, głosi, że w pierwszych, krytycznych dniach FBI trzymano na dystans.
Innym wytłumaczeniem, wysuwanym przez Nanosa i jego obrońców, jest to, że w sprawę zaangażowane były władze federalne, a biuro szeryfa nie wykluczyło ich.
Pogląd Crossa plasuje się gdzieś pośrodku. Uważa, że FBI prawdopodobnie miało powody, by czuć się wykluczone. Uważa również, że biuro szeryfa było na tyle zdezorganizowane, że nawet jego pracownicy nie byli w pełni skoordynowani. W takim otoczeniu, jak powiedział, agenci federalni mogliby łatwo interpretować chaos jako wykluczenie.
Moment pozyskania dowodów DNA stał się jedną z najbardziej spornych kwestii w tej historii.
Według Crossa, zanim FBI rozpoczęło znaczącą współpracę z biurem szeryfa kilka dni po zniknięciu Guthrie, kluczowe dowody DNA z wnętrza domu zostały już wysłane do prywatnego laboratorium na Florydzie. Dodał, że inne przedmioty odkryte później, w tym szeroko komentowane obecnie rękawiczki, mogły być dostępne do ewentualnego zbadania przez FBI. Jednak dowody z wnętrza domu już zniknęły.
Nie oznacza to jednak, że laboratorium na Florydzie nie było w stanie tego zrobić. Reporterka śledząca sprawę powiedziała, że rozmawiała z ekspertami od DNA, w tym z genetyczką sądową CeCe Moore, i że niektóre prywatne laboratoria mogą mieć możliwości równe lub nawet przewyższające te w Quantico.
Cross powiedział, że słyszał to samo od osób, którym ufa. Nie twierdził, że jest ekspertem od DNA. Przyznał jednak, że prywatne laboratoria mogą być bardzo wydajne i mieć dostęp do najnowocześniejszych technologii.
Problemem, jak powiedział, są koszty i optyka. Prywatne laboratorium pobiera opłaty. Quantico, za pośrednictwem FBI, nie wystawiłoby takiego samego rachunku hrabstwu Pima. Gdyby samolot FBI rzeczywiście był dostępny, nasuwa się oczywiste pytanie, dlaczego szeryf z niego nie skorzystał.
Cross uważa, że odpowiedź może pochodzić sprzed wielu lat.
Powiedział, że Nanos żywi urazę do FBI od czasu śledztwa RICO z 2016 roku, dotyczącego domniemanego sprzeniewierzenia funduszy. Sprawa ta zakończyła się oskarżeniem jednego szefa, śmiercią drugiego, a Nanos, który był wówczas tymczasowym szeryfem, został w to zamieszany, ale ostatecznie uniknięto postawienia mu zarzutów. Cross powiedział, że w starym wywiadzie lokalnej telewizji z tamtego okresu widać, jak Nanos wypowiada się o FBI z widoczną pogardą.
Zdaniem Crossa historia wciąż ma znaczenie. Uważa, że Nanos nie chce, aby FBI przejęło inicjatywę, a osobiste lub instytucjonalne urazy mogły wpłynąć na wczesną postawę w tej sprawie.
Jednak Cross wielokrotnie powracał do drugiego punktu: nawet jeśli szeryf nie chciał, aby FBI prowadziło śledztwo, pierwszy tydzień był tak zdezorganizowany, że zaniedbań nie można wytłumaczyć wyłącznie celowym wykluczeniem.
Opisał śledztwo jako mocno obsadzone kadrą dowódczą, w którym detektywi byli kierowani z góry, zamiast móc metodycznie budować sprawę. Według Crossa, osoby wykonujące tę pracę nie zawsze miały swobodę ani jasność co do dalszych działań. Zamiast tego, byli wysyłani na, jak to określił, rozproszone zadania, z których niektóre powielały już wcześniej wykonaną pracę.
Jeden przykład jest obecnie niemal symboliczny i ilustruje całe zamieszanie.
Sąsiadka opisała wcześniej dziwny incydent z udziałem członka rodziny, którego odwiedziła osoba, która – jak podejrzewała – mogła podawać się za agenta FBI. Biuro szeryfa podobno zbadało tę możliwość, a nawet przeprowadziło kontrolę domu, podając, że doszło do fałszywego kontaktu z organami ścigania. Później okazało się, że osoba ta była prawdziwym agentem FBI.
Dla Crossa ten epizod odzwierciedlał poważny błąd koordynacji. Jeśli lokalni śledczy nie wiedzieli, że agent federalny skontaktował się już ze świadkiem, to szeryfowie marnowali czas na badanie problemu, który nie istniał. A w sprawie, w której liczyła się każda godzina, takie zamieszanie odwracało uwagę od Guthrie.
Nazwał to zmarnowaną przepustowością. Zamiast skupić całą dostępną energię na odnalezieniu Guthrie i ustaleniu, co się z nią stało, śledczy zostali wciągnięci w poboczne kwestie wynikające z ich własnego braku komunikacji.
Reporterka stwierdziła, że jest to zgodne z tym, co słyszała od innych źródeł w departamencie. Niektóre z tych źródeł stanowczo sprzeciwiały się Nanosowi, ale nadal nie do końca akceptowały wersję wydarzeń przedstawioną przez Patela. Sugerowały, że prawda nie polegała na tym, że Patel miał całkowitą rację, a Nanos całkowicie się mylił, czy na odwrót. Chodziło o to, że departament, któremu przewodził kontrowersyjny szeryf, rozpoczął ryzykowne śledztwo bez wewnętrznej struktury niezbędnej do jego przeprowadzenia.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






