— Sama Wiera wiedziała, że mieszkanie zostało kupione za moje pieniądze.
„Czy ma pan akt darowizny lub pożyczki?” – zapytał prawnik.
Teściowa zamilkła.
„Pomogłam mojemu synowi” – powiedziała w końcu. „Czy to nie wystarczy?”
— Do ustalenia prawa własności potrzebne są dokumenty.
„Jestem matką! Nie muszę podpisywać papierów, kiedy pomagam swojemu dziecku”.
„Ale mogłeś dać te pieniądze synowi w prezencie albo pożyczyć. Bez formalności to bez znaczenia”.
Maksym nerwowo bębnił palcami po stole.
– Mama chciała tylko zabezpieczyć mieszkanie.
„Od kogo?” zapytała Vera. „Ode mnie?”
— Od obcego, który może przyjść i zabrać wszystko!
Vera zaśmiała się.
Mieszkałem z tobą przez siedem lat. Spłacałem kredyt, robiłem remonty, prowadziłem dom i wspierałem cię, kiedy straciłeś pracę. Ale dla twojej matki wciąż jestem obcy.
„Nie wywracaj wszystkiego do góry nogami!” – rzekł ostro Maksym.
„Niczego nie wywracam do góry nogami. W końcu nazywam rzeczy po imieniu”.
Larisa Petrovna pochyliła się do przodu.
— Chcesz zabrać mieszkanie mojemu synowi?
– Nie. Chcę dostać to, co mi się należy zgodnie z prawem i sumieniem.
Ojciec Very położył dłoń na stole.
– I nie będziesz już groził mojej córce.
Maksym zbladł.
– Nie groziłem.
„Jest nagranie” – przypomniała spokojnie Vera.
Larisa Pietrowna gwałtownie wstała.
„Wszystko jasne. Z góry postanowiłeś zniszczyć naszą rodzinę!”
„Nie” – odpowiedziała Vera. „To nie dokumenty ani mój ojciec zniszczyły rodzinę. To fakt, że twój syn pozwolił ci decydować za siebie”.
Etap czwarty: „Nie jesteś panią domu, dopóki jest tu mama!”
Po spotkaniu Maksym stał jeszcze długo w kawiarni.
– Vera, proszę, nie składaj od razu pozwu o rozwód.
— Jeszcze niczego nie zdecydowałem.
– Potrafię wszystko naprawić.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






