„Wciąż żyje.”
“Ledwie.”
„Nathan, co się stało?”
Powoli wciągnął powietrze.
„Podczas jednego z moich badań kontrolnych lekarze odkryli coś.”
Mój żołądek natychmiast się ścisnął.
„Bo dokonałeś darowizny?”
„Nie. To nie ma związku z przeszczepem.”
Usiadłem naprzeciwko niego.
„A potem co?”
W końcu spojrzał mi prosto w oczy.
“Rak.”
Przez kilka sekund nie wiedziałem, co powiedzieć.
„Jakiego rodzaju?”
Powiedział mi.
Słyszałem każde słowo, ale niewiele z tego do mnie dotarło.
Wystarczyło mi to, co zrozumiałem.
Agresywny.
Zaawansowany.
Leczenie może spowolnić jego postęp.
Leczenie może dać mu więcej czasu.
Lekarze jednak nie wierzyli, że uda im się go wyleczyć.
Potem powiedział mi zdanie, które zniszczyło nadzieję, którą tak rozpaczliwie próbowałem zbudować.
„Nie mogą mi powiedzieć, ile mi zostało czasu.”
Wyciągnąłem rękę przez stół.
Nathan wziął.
Po raz pierwszy odkąd go poznałam, wyglądał na naprawdę przestraszonego.
„Nie chcę, żeby ten pozostały mi czas był samotny” – wyszeptał.
„Nie będziesz sam.”
Na jego ustach pojawił się smutny uśmiech.
„Uważaj, mówiąc takie rzeczy.”
„Mówię poważnie.”
„Ja też.”
Następnie wstał z krzesła.
Sięgnął do kieszeni płaszcza.
Obok powoli umierającej paproci położył małe pudełeczko na pierścionek.
Przez kilka sekund nie mogłem nic zrobić, tylko się gapić.
„Nathan…”
“Ja wiem.”
„Nie możesz wiedzieć, co zamierzam powiedzieć”.
„Wiem, że to szybko.”
“Szybko?”
Mój głos stał się głośniejszy.
„Właśnie powiedziałeś mi, że masz raka w stadium terminalnym, a teraz kładziesz mi pierścionek na stole. To nie jest szybkie. To szaleństwo”.
“Prawdopodobnie.”
Otworzył małe pudełko.
W środku znajdował się prosty srebrny pierścień.
Nie wyglądało to drogo.
Nie było dramatycznie.
W jakiś sposób to sprawiło, że cała sprawa stała się jeszcze bardziej przytłaczająca.
Pierścionek wyglądał prawdziwie.
„Wyjdź za mnie” – powiedział.
Odsunąłem się od stołu i poszedłem w kierunku zlewu w kuchni, bo nie mogłem usiedzieć na miejscu.
„Nie możesz mówić mi, że umierasz i oświadczać się w tej samej rozmowie”.
“Ja wiem.”
“Czy ty?”
Nathan również wstał.
„Wiem, że cię kocham.”
Odwróciłam się i stanęłam z nim twarzą w twarz.
„Naprawdę chcesz mnie za żonę? Czy może boisz się śmierci w samotności?”
Nathan widocznie drgnął.
A potem spokojnie odpowiedział.
„Obie rzeczy mogą być prawdą.”
Ta odpowiedź przeraziła mnie bardziej, niż jakakolwiek perfekcyjnie wyuczona odpowiedź.
Ponieważ brzmiało to prawdziwie.
Pomyślałam o mężczyźnie, który wkroczył w moje życie, nic o mnie nie wiedząc.
Pudding szpitalny.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






