„Nie nazywaj mnie kochaniem.”
Evelyn rzuciła się naprzód. „Ty mała, nikczemna łowczyni złota…”
David uniósł rękę. „Uważaj, pani Vale. Wszystko jest nagrywane”.
Spojrzałem na kobietę, która zamknęła noworodka w zimowej otchłani i uśmiechnąłem się do niej.
„Dzień dobry, Evelyn.”
Jej usta drżały. „Nie możesz eksmitować rodziny”.
„Najpierw nas wyrzuciliście.”
Marcus zszedł z ganku. „Clara, proszę. Popełniliśmy błąd”.
Vanessa zaśmiała się nerwowo. „To nękanie. Pozwę cię”.
„Będziesz zajęty” – powiedział David. „Policja chciałaby omówić twoje publiczne nagranie i twoją rolę w narażeniu niemowlęcia na niebezpieczeństwo”.
Kieliszek do wina wypadł jej z palców i roztrzaskał się o kamień.
Marcus odwrócił się do niej. „Opublikowałaś to?”
Zbladła. „Pomyślałam, że to zabawne”.
Evelyn szepnęła: „Marcus…”
Obserwowałem, jak panika rozprzestrzenia się wśród nich szybko i okropnie.
„Dom zostanie dziś opróżniony” – powiedziałem. „Rzeczy osobiste zostaną zinwentaryzowane i dostarczone do magazynu. Wszystko, co należy do mnie lub Lily, zostaje. Wszystko, co mi ukradziono, trafia do raportu policyjnego”.
Ręka Evelyn powędrowała w stronę mojej bransoletki na jej nadgarstku.
Skinąłem głową.
„Zacznij od tego.”
Jeden z oficerów wystąpił naprzód.
Evelyn zerwała go i rzuciła mi pod nogi. „Myślisz, że pieniądze dają ci władzę?”
„Nie” – powiedziałem. „Kontrola tak”.
Marcus podszedł bliżej, zniżając głos. „Clara, pomyśl o Lily. Ona potrzebuje ojca”.
„Potrzebowała ojca trzy noce temu”.
Jego wyraz twarzy popękał.
„Klara—”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






