„Nie” – powiedziałam cicho. „Miałam zamiar po cichu odejść, kiedy twój przeszczep się powiedzie. Znalazłam małe mieszkanie niedaleko ogrodu botanicznego. Chciałam spędzić resztę czasu na czytaniu, spacerach, spotkaniach z siostrą – nie patrząc na zegarek”.
„To dlaczego zmieniłeś zdanie?”
„Bo gdy usłyszałem, jak o mnie mówisz, jak o przedmiocie, coś we mnie pękło, czego nie dało się już naprawić”.
Co mógł zrobić
„Nawet nie wiem, kim jesteś” – powiedział Victor, wpatrując się w podłogę.
„W tym tkwi tragedia, Victorze. Nigdy nie zadałeś sobie trudu, żeby się dowiedzieć.”
Płakał – nie cicho, lecz chrapliwym, urywany szlochem. „Tak mi przykro. Za Ritę. Za dom. Za wszystko, co powiedziałem. Za każdy rok, kiedy traktowałem cię jak coś oczywistego”.
Wyciągnąłem swoją wątłą dłoń. Złapał ją obiema swoimi.
„Wybaczam ci” – powiedziałem cicho.
„Nie zasługuję na to.”
„Wybaczenie nie zawsze polega na tym, na co ktoś zasługuje” – wyszeptałam. „Czasami po prostu nie nosi się ze sobą nienawiści, kiedy się odchodzi”.
„Pozwól mi to naprawić. Powiedz mi, co mam zrobić.”
„Nie da się naprawić dwudziestodwuletniego małżeństwa w jedno popołudnie”.
„Powiedz mi więc, jak to naprawić . ”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






