Poczułem ucisk w żołądku.
Ja też o tym nie wiedziałem.
Pan Avery nacisnął przycisk.
Głos kobiety wypełnił pomieszczenie.
„Mercer, Vale i Bishop.”
A potem Brendy.
Jasny.
Grzeczny.
Kontrolowane.
„Próbuję potwierdzić, czy moja siostra rzeczywiście tam pracuje. Nazywa się Claire Hamilton.”
Moje imię.
Po raz pierwszy od lat, gdy usłyszałem słowa Brendy, znów poczułem się jak szesnastolatek.
Recepcjonistka odpowiedziała.
„Tak. Pani Hamilton jest jedną z naszych głównych adwokatek procesowych.”
Pauza.
Nagrany głos Brendy uległ zmianie.
“Senior?”
„Tak, proszę pani.”
„I ma licencję?”
Kolejna pauza.
“Tak.”
Wtedy Brenda się roześmiała.
Ten sam śmiech.
Światło.
Lekceważący.
Śmiech z kolacji w Connecticut.
„Trudno w to uwierzyć.”
Nikt się nie ruszył.
Nagrywanie było kontynuowane.
Brenda poprosiła mnie o numer telefonu w barze.
Recepcjonistka skierowała ją do rejestru publicznego.
Zapytała, czy faktycznie zajmowałem się rozprawami.
Recepcjonistka wskazała mi moją biografię zawodową.
Potem padło zdanie, które zniszczyło jej wyjaśnienia.
„Co więc by się stało, gdybym złożył skargę, mówiąc, że ona nie ma licencji?”
Recepcjonistka brzmiała zdezorientowana.
„Proszę pani?”
„Mam na myśli hipotetycznie.”
Pan Avery zatrzymał nagrywanie.
Brenda wyglądała na wyczerpaną.
Sędzia Morland wpatrywał się w nią.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






