Poszedłem na górę.
W naszej sypialni Lucas zostawił prawie pusty bok. Szafa była w połowie pusta. Szuflady komody wysunięte do czysta. Brakujące miejsca wyglądały oskarżająco.
Otworzyłem szufladę jego szafki nocnej.
Nic.
Następnie półki w szafie.
Nic poza kilkoma pudełkami na buty i stosem swetrów, które jego zdaniem były zbyt duże, by je spakować.
W łazience jego krem do golenia pozostał obok umywalki.
Podniosłem go, a potem odłożyłem.
Przemknęła mi przez głowę absurdalna myśl: zostawił wystarczająco dużo, żeby kłamstwo było wiarygodne. Wystarczająco dużo, żeby zasugerować powrót. Za mało, żeby narazić się na niewygody.
Usiadłem na brzegu łóżka.
Ostatnim razem, gdy byłam z nim w tym pokoju, trzymał moją walizkę, kiedy szukałam kolczyków. Przyglądał mi się w lustrze.
„Wszystko w porządku?” zapytał.
Skinąłem głową.
Podszedł do mnie i położył mi ręce na ramionach.
„Wyglądasz blado.”
„Nie spałem dużo.”
„Wiem, że to trudne.”
Przypomniałem sobie niepokój w jego oczach.
Pamiętam, że chciałam krzyczeć.
Zamiast tego powiedziałem: „Będzie trudniej, kiedy cię nie będzie”.
Pocałował mnie w czubek głowy.
Najbardziej okrutna była w tym geście czułość.
Teraz, będąc sam w pokoju, zastanawiałem się, czy cokolwiek z tego kiedykolwiek było prawdziwe.
Przecież nie wszystko mogło być fałszem, prawda?
Były niedzielne poranki z naleśnikami. Śnieżyce przy kominku. Noc, w której umarł mój ojciec, a Lucas trzymał mnie, a ja trzęsłam się tak mocno, że ledwo mogłam oddychać.
Czy to też były kłamstwa?
Czy kochał mnie w jedyny znany sobie sposób – do momentu, w którym pragnienie czegoś innego stało się ważniejsze od składanych przez niego obietnic?
Mój telefon zadzwonił ponownie.
Tym razem numer dzwoniącego wskazywał na Lucasa.
Poczułem ucisk w żołądku.
Pozwoliłem mu zadzwonić raz.
Dwa razy.
Potem odpowiedział.
„Cześć” powiedziałem.
Hej, kochanie.
Jego głos był gładki, ciepły, znajomy.
Zamknąłem oczy.
“Gdzie jesteś?”
„Wciąż w drodze. Długi dzień.”
Technicznie rzecz biorąc, to nie kłamstwo.
„Jesteś zmęczony?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






