— No już, wpuść mnie — powiedział ze śmiechem. — Po zapachu czuję, że kolacja jest gotowa.
Nie ruszyłam się.
— Viktor, to nasza pierwsza randka.
Wzruszył ramionami.
— W naszym wieku naprawdę nadal trzeba bawić się w kwiaty i te wszystkie romantyczne bzdury?
W chwili, gdy wypowiedział te słowa, coś się we mnie zmieniło.
Nawet się nie zdenerwowałam.
Po prostu nagle bardzo wyraźnie zobaczyłam swoją możliwą przyszłość.
Przez lata żyłam obok mężczyzny, który uważał, że okazywanie kobiecie uwagi jest czymś niepotrzebnym.
Właśnie udało mi się wyrwać z takiego życia.
A teraz przed moimi drzwiami stał kolejny mężczyzna, który jeszcze nawet nie wszedł do środka, a już zachowywał się tak, jakby kolacja, którą przygotowywałam przez kilka godzin, po prostu mu się należała.
— Viktor — powiedziałam spokojnie — chyba jednak dzisiaj nie będzie żadnej kolacji.
Roześmiał się.
— No daj spokój, nie obrażaj się. Następnym razem przyniosę ci kwiaty.
Pokręciłam głową.
— Nie będzie następnego razu.
Uśmiech zniknął z jego twarzy.
— Mówisz poważnie?
— Tak.
— Przez bukiet kwiatów?
Spojrzałam mu prosto w oczy.
— Nie. Przez twoje podejście.
Przez chwilę milczał.
Potem jego wyraz twarzy się zmienił.
— Teraz już rozumiem, dlaczego twój mąż nie potrafił cię zatrzymać.
Te słowa powinny mnie zaboleć.
Ale, ku mojemu zaskoczeniu, nie zabolały.
Wręcz przeciwnie.
Tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że podjęłam właściwą decyzję.
Uśmiechnęłam się.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






