Dopiero wtedy pozwoliłem sobie na drgnięcie.
Mój mąż nie tylko potajemnie mnie uspokajał. Fotografował mnie, zmieniał moje położenie, pobierał próbki, dokumentował wszystko i komunikował się z innymi ludźmi podczas tych czynności.
Dererick powiedział mi, że wyjeżdża w trzydniową podróż służbową do Chicago, więc wiedziałem, że mam ograniczoną możliwość dowiedzenia się, co się dzieje. Odczekałem jeszcze dziesięć minut, zanim wstałem z łóżka i zacząłem szukać prywatnego laptopa, który trzymał oddzielnie od komputera, którego używał do pracy.
W końcu znalazłem pod łóżkiem zamkniętą teczkę. Kod był naszą rocznicą, a kiedy zamek się otworzył, poczułem mdłą mieszankę ulgi i przerażenia.
W laptopie znajdowały się setki zdjęć ułożonych w folderach według daty. Niektóre pochodziły sprzed ośmiu miesięcy, na długo zanim zauważyłam cokolwiek nietypowego, ale najbardziej przerażało mnie odkrycie folderów z nazwiskami innych kobiet.
Jennifer. Patricia. Michelle.
Kobiet było co najmniej sześć.
Otworzyłem teczkę Jennifer i znalazłem zdjęcia przypominające te, które zrobił mi Dererick. Późniejsze zdjęcia pokazywały jednak, że wygląda na coraz słabszą i słabszą, a teczki Patricii i Michelle ujawniły ten sam niepokojący postęp.
Następnie odkryłem dokument zatytułowany „Komunikacja z klientem”.
Ujawniono, że Dererick prowadził działalność przestępczą, w ramach której płacący klienci zamawiali zdjęcia i inscenizowane scenariusze z udziałem kobiet, których stan zdrowia stopniowo się pogarszał. Różne usługi miały różne ceny, a wiadomości zawierały instrukcje od klientów dotyczące tego, co Dererick ma udokumentować.
Szukałem dalej, aż znalazłem e-maila sprzed zaledwie dwóch dni, w którym wspomniano o mnie z imienia i nazwiska. Klient pytał o coś, co nazywało się „Usługi dla absolwentów”, a odpowiedź Derericka sprawiła, że zaczęły mi drżeć ręce.
Napisał, że jestem „prawie gotowy” i że „wkrótce rozpocznie ostatnią fazę”.
Nie wiedziałam dokładnie, co te słowa oznaczają, ale po obejrzeniu późniejszych zdjęć pozostałych kobiet wiedziałam, że nie mogę sobie pozwolić na czekanie i znalezienie odpowiedzi. Skopiowałam wszystko, co mogłam, na pendrive, a potem przeszukałam sypialnię, aż znalazłam notatnik Derericka ukryty w szufladzie na skarpetki.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






