Wiedziałem, kim jest ta osoba, zanim odpowiedziałem.
“Cześć.”
„Kapitan Mitchell.”
“Szczery.”
Jego głos brzmiał dokładnie tak samo jak poprzedniej nocy. Spokojny, bezpośredni, bez zbędnych słów.
„Dzień dobry, Generale.”
“Szczery.”
„Przepraszam, Frank.”
Usłyszałem chichot.
„Jak się trzymasz?”
“Szczerze mówiąc?”
„Wolę szczerze.”
Wyjrzałem przez okno kuchenne.
“Zdezorientowany.”
“Sprawiedliwy.”
Przez chwilę żadne z nas się nie odezwało. Potem Frank od razu przeszedł do rzeczy.
„Część wczorajszego wieczoru spędziłem na przeglądaniu starych płyt.”
To sprawiło, że usiadłem prościej.
„Jakie rekordy?”
„Kandahar.”
Poczułem ucisk w żołądku. Deszcz na zewnątrz nagle stał się głośniejszy.
„Masz jeszcze do nich dostęp?”
„Znam ludzi.”
Ta odpowiedź brzmiała jakoś zupełnie rozsądnie, biorąc pod uwagę jego osobę.
„Czego dokładnie szukasz?”
„Prawda”.
Zaśmiałem się cicho.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





