„Ale wiedziałeś, że jest ktoś taki” – odparłem.
Cisza, która zapadła, należała tylko do niego. Katherine głośno wypuściła powietrze przez nos i powiedziała: „To ewidentnie jakaś prywatna sprawa sprzed naszych zaręczyn, więc Desmond, możemy to omówić później”.
Spojrzałem na nią i coś w jej wyrazie twarzy sprawiło, że przeszedł mnie dreszcz. Była zła i upokorzona, owszem, ale pod spodem krył się strach, że coś zaraz z niej wyjdzie. Desmond wstał powoli i powiedział: „Maya, proszę, daj mi pięć minut”.
Prawie znowu odmówiłem, ale wtedy Oliver wyciągnął do niego rękę, bez dramatyzmu, po prostu dlatego, że miał osiemnaście miesięcy i był zafascynowany srebrnym zegarkiem Desmonda. Jego małe palce otwierały się i zamykały, gdy mówił: „Da”.
To nie było prawdziwe słowo, bo wydawał taki dźwięk na określenie psów, ciężarówek i odkurzacza, ale Desmond usłyszał go, jakby spadł z nieba. Jego twarz załamała się na ułamek sekundy, po czym gwałtownie się odwrócił, zakrywając usta dłonią. Widok ten zaniepokoił mnie, bo wyobrażałem sobie to spotkanie wiele razy, ale nigdy nie wyobrażałem sobie, że on się załamie. Katherine też się to nie podobało i wzięła go za ramię, tym razem mocniej. „Desmond” – powiedziała, już nie szepcząc. – „Robisz awanturę”.
W tym momencie odezwał się inny głos: „Panie Frost?”
Mężczyzna w ciemnym garniturze podszedł do Katherine zza pleców, barczysty, o srebrnych włosach i spokojnej twarzy kogoś, kto nauczył się zachowywać spokój w obliczu każdej katastrofy. Desmond podniósł wzrok i powiedział: „Nie teraz, Martinie”.
„Przepraszam” – powiedział Martin, choć wcale nie brzmiał na skruszonego. „Twój ojciec czeka w salonie”.
Atmosfera znów się poruszyła na wzmiankę o ojcu Desmonda. Nigdy nie spotkałem Alistaira Frosta, ale wiedziałem wystarczająco dużo, by wiedzieć, że jest stary jak świat i pełen okrucieństwa. Wzrok Katherine powędrował w stronę Martina, gdy powiedziała: „Powiedz Alistairowi, że idziemy”.
Martin się nie poruszył, a jego wzrok przesunął się na mnie, potem na dzieci. Coś na jego twarzy przemknęło, nie do końca rozpoznanie, ale potwierdzenie. Poczułam ucisk w żołądku i Desmond też to zauważył. „Martin, o co chodzi?”
Martin wyglądał na zakłopotanego, gdy powiedział: „Pan Frost poprosił, żeby wszyscy przyszli do salonu”.
Zaśmiałem się cicho i powiedziałem: „Absolutnie nie”.
Desmond zwrócił się do mnie i błagał: „Maya”.
„Nie” – odpowiedziałam. „Muszę zdążyć na samolot z trójką maluchów i nie mam ani krzty cierpliwości, jakiej wymaga spotkanie rodziny Frostów”.
Głos Katherine przeciął powietrze. „Ta kobieta nigdzie z nami nie pójdzie”.
Martin w końcu spojrzał na nią i powiedział: „Nie zwracałem się do pani, pani Sterling”.
Obraza była tak cicha, że zajęło chwilę, zanim wszyscy ją poczuli, a twarz Katherine poczerwieniała. Desmond wpatrywał się w Martina i zapytał: „Dlaczego mój ojciec chce Mayę?”
Wyraz twarzy Martina stwardniał z niechęcią, gdy powiedział: „Uważam, że pan Frost powinien to wyjaśnić”.
Desmond wyglądał, jakby ktoś go uderzył. „Mój ojciec wie?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






