Coś między nimi zaszło.
To nie jest powitanie.
Nie ciepło.
Rozpoznanie było pełne napięcia.
„Matteo” – powiedział Marco.
„Pan Romano.”
„Przyszedłem zobaczyć się z bratem”.
„Dr Mercer wprowadził ograniczenia dotyczące odwiedzin.”
Uśmiech Marco nie zniknął.
„Jestem jego najbliższym krewnym.”
„Wciąż ograniczone.”
Powietrze się zmieniło.
Stanęłam za biurkiem i nagle uświadomiłam sobie, jak bardzo samotna czuję się w prywatnym skrzydle, mimo tylu ludzi w nim przebywających.
Spojrzenie Marca powędrowało w moją stronę.
„Siostro Bennett” – powiedział ciepło. „Być może pomoże pani wyjaśnić to nieporozumienie”.
Rozmawiałem z nim wcześniej zaledwie kilka razy. Zawsze był uprzejmy. Pamiętał moje imię, dziękował za opiekę, a raz nawet przysłał ciastka dla całej załogi.
Teraz jego uprzejmość przypominała mi lekkie pociągnięcie za szyję.
„Wizytami zajmuje się doktor Mercer” – powiedziałem.
„Rozumiem”. Spojrzał w stronę drzwi Vincenta. „A jak się dzisiaj czuje mój brat?”
“Stabilny.”
„Pięknie bezużyteczne słowo.”
„To jest dokładne.”
Wzrok Marca wyostrzył się z zainteresowaniem.
Wtedy z klatki schodowej wyłonił się doktor Mercer, jakby przywołany przez napięcie w powietrzu.
„Panie Romano” – powiedziała. „Nie spodziewałam się pana przed niedzielą”.
„Powiedziano mi, że teraz potrzebuję pozwolenia, żeby usiąść obok własnego brata”.
„Na dziś, tak.”
„Zakładam, że istnieje ku temu powód medyczny”.
“Jest.”
„I zakładam, że powiesz mi, co to jest.”
„Powiem ci, że jego stan wymaga ograniczonej stymulacji”.
Spojrzenie Marco powoli przesunęło się z jej twarzy na moją.
„Ograniczona stymulacja” – powtórzył.
Podniósł białe pudełko.
„Przyniosłem sfogliatelle z piekarni, którą lubi. Oczywiście nie dla niego w obecnym stanie”. Jego uśmiech powrócił, teraz łagodniejszy. „Dla personelu. Wszyscy byliście bardzo oddani”.
Nikt nie sięgnął po pudełko.
Po dłuższej chwili Marco położył je na ladzie.
„Proszę dać mi znać, kiedy zmienią się ograniczenia wprowadzone przez lekarza.”
Odwrócił się, żeby odejść, ale zatrzymał się obok mnie.
„Wyobrażam sobie, że to zadanie było trudne” – powiedział cicho. „Mój brat budzi niezwykłą lojalność. Nawet nieświadomą”.
Nic nie powiedziałem.
Jego uśmiech odrobinę się pogłębił.
„Dbaj o siebie, siostro Bennett.”
Następnie wrócił do windy.
Dopiero gdy drzwi się zamknęły, zdałem sobie sprawę, że mam zimne ręce.
Doktor Mercer wziął pudełko z ciastem i nieotwarte wrzucił do kosza.
Spojrzałem na nią.
„To wydaje się marnotrawstwem.”
„Nie jadam prezentów od zaniepokojonych krewnych, przez których moi pracownicy bledną.”
Matteo, wciąż stojący przy drzwiach Vincenta, skinął głową na znak aprobaty.
Tej nocy, gdy wszedłem, Vincent już na mnie czekał.
Miał otwarte oczy.
„Widziałeś go” – powiedział.
Odłożyłem torbę.
„W tym skrzydle wieści szybko się rozchodzą.”
„Twoja twarz.”
Niepewnie dotknęłam policzka.
„Co z tym?”
„Wyglądasz, jakby ktoś dał ci element układanki, którego nie chciałeś.”
Usiadłem obok niego.
„Marco przyszedł wcześniej. Doktor Mercer nie chciał go wpuścić.”
Vincent zamknął oczy.
Zmęczenie opuściło jego oddech.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





