REKLAMA

Przez trzy miesiące szyłam suknię ślubną, która rozpadła się w kilka godzin

REKLAMA
Przez trzy miesiące szyłam suknię ślubną, która rozpadła się w kilka godzin
REKLAMA

Pani Gable” – powiedziałam, stukając w framugę drzwi sztywnym prawym kciukiem. „Znamy się, odkąd pani tata prowadził sklep z narzędziami. Czemu nagle ceny są dwa razy wyższe niż w reklamie?”

Spojrzała w górę, a jej wyraz twarzy stwardniał, zanim zdążyła go ukryć. Zamknęła ekran komputera z cichym trzaskiem.

„Rosemary, prowadzę firmę, a nie sklep charytatywny” – powiedziała. „Wartość naszych zapasów dyktuje rynek”.

„Prosta koronkowa sukienka nie kosztuje ośmiu tysięcy dolarów w Oconee w Georgii” – powiedziałam, pocierając staw kciuka, w którym ból zaczynał narastać. „Chyba że nić jest z litego złota”.

„Może powinnaś spróbować w domu towarowym w Atenach” – powiedziała pani Gable, z powrotem skupiając uwagę na stosie faktur. „Mają tam bardzo przystępne ceny mieszanek poliestrowych”.

O pierwszej Clara i ja usiedliśmy w kąciku w piekarni obok, podczas gdy Emily myła twarz w toalecie. Kawa kosztowała tu dwa dolary za filiżankę i smakowała jak przypalony papier.

Clara sięgnęła do swojej lnianej torby na ramię i wyjęła mały kawałek grubego kremowego kartonu. Przesunęła go po laminowanym stole, trzymając nad nim dłoń płasko, aż upewniła się, że nikt nie patrzy.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA