Część szósta: „To po prostu oznacza, że spędziła pięć lat ucząc się, jak mało to słowo znaczy”
Następnego ranka Greg wrócił. Tym razem nie był sam. Marcy stała obok niego wraz z córką Laurą. Policjant czekał przy chodniku. Kilkoro sąsiadów obserwowało ich z ganków.
Greg uniósł teczkę. „To kończy się dzisiaj”.
Wyszedłem na zewnątrz i zamknąłem za sobą drzwi.
„Musisz wyjść.”
„Nie. Musisz tu przyprowadzić mamę.”
„Ona odpoczywa.”
Laura pokręciła głową. „Wystarczająco długo trzymałeś nas z dala od niej”.
„Nigdy nie trzymałem cię z dala od niej.”
„Przeniosłeś ją do swojego domu.”
„Ponieważ była sama.”
Greg podszedł bliżej. „Masz nadzieję, że uwierzymy, że to jałmużna?”
Nic nie powiedziałam. Jego głos się podniósł. „Pięć lat bez odwiedzin nie oznacza, że przestaliśmy być rodziną”.
Po raz pierwszy gniew przebił się przez moje opanowanie. „Nie. To tylko znaczy, że spędziła pięć lat, ucząc się, jak mało to słowo znaczy”.
Jeden z sąsiadów cicho westchnął. Laura odwróciła wzrok. Wtedy usłyszałem za sobą słaby głos.
„Sam.”
Część siódma: Pakiet listów
Odwróciłem się. Susan stała na korytarzu, opierając się o ścianę.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






