Cyfry na dystrybutorze paliwa migały, pokazując trzy dolary i czterdzieści centów za galon, ale mój wzrok wciąż błądził ku ciemnej plamie na betonie, która wyglądała dokładnie jak odcisk małej dłoni. David stał po drugiej stronie wyspy, jego but nierówno opierał się o krawężnik, bo jego chore kolano znów dawało o sobie znać.
Ciężki jesienny upał w Ocali spływał po asfalcie grubymi falami, sprawiając, że odgłosy ruchu na Route Forty-One wydawały się odległe i stłumione.
„Powinniśmy skierować się na zachód, w stronę dróg porośniętych koronami drzew, zanim zbierze się ruch dojeżdżających do pracy” – powiedział David, ocierając czoło wierzchem rękawicy.
Nie odpowiedziałem od razu. Sięgnąłem w dół i dotknąłem srebrnej obrączki na lewej dłoni, przesuwając ją tam i z powrotem po kostce palca – nawyk, który zazwyczaj pomagał mi oczyścić umysł.
„Na granicy hrabstwa jest objazd” – powiedział kierowca ciężarówki w poplamionym smarem kombinezonie, podchodząc do wiadra z wycieraczką między naszymi pasami. „Ciężarówka do przewozu drewna zgubiła ładunek jakieś trzy mile dalej”.
„Czy blokuje oba pasy?” – zapytałem.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






