Przeczytałem to jeszcze raz.
I jeszcze raz.
Moja matka poruszyła się. „Co się stało?”
Podałem jej kartkę.
Przeczytała go i ostatnie ślady snu zniknęły z jej twarzy.
„Kto to przyniósł?”
“Nie wiem.”
Natychmiast wstała i nacisnęła przycisk połączenia.
Pierwsza przybyła Maya, a za nią oficer ochrony.
Kwiaty zostały usunięte. Pielęgniarka sprawdziła rejestr odwiedzin. Żaden florysta się nie zapisał. Nie odnotowano żadnej dostawy. Żaden z pracowników nie pamiętał, żeby je tam położył.
Ale ktoś to zrobił.
Ktoś wszedł do mojego pokoju, gdy spałam, zostawił kwiaty przy moim łóżku i napisał wiadomość, która nie miała sensu, chyba że miała mnie przestraszyć.
Wieczorem mój pokój został przeniesiony na bardziej prywatny korytarz.
Moja matka odmówiła wyjścia. Elena zorganizowała ochronę, nie robiąc z tego teatralnej awantury. Cameronowi nadal nie pozwolono wejść do środka, choć powiedziano mi, że nie wrócił do domu.
Siedział gdzieś za zamkniętymi drzwiami i czekał.
Nie pytałem, czy jadł.
Nienawidziłem tego, że mała część mnie zadawała sobie to pytanie.
Około północy, gdy w szpitalu zapadła dziwna cisza i zaczął panować nocny rytm, obudziło mnie ciche pukanie.
Nie energiczne puknięcie pielęgniarki.
Nie takie pewne siebie pukanie lekarza.
Ten był niezdecydowany.
Maya uchyliła drzwi na kilka cali.
„Doktorze Grant? Ktoś prosi o rozmowę z panem.”
Moja matka natychmiast się obudziła. „Absolutnie nie”.
Maya wyglądała na zakłopotaną. „To dr Patel z psychiatrii”.
Zmarszczyłem brwi.
“Indygo?”
Dr Anil Patel był moim przyjacielem od rezydentury. Delikatny, spostrzegawczy, nie dało się go ponaglić. Kiedyś zdiagnozował rzadką reakcję neurologiczną u pacjenta, którego wszyscy inni ignorowali jako osobę z lękiem, ponieważ zauważył, że mężczyzna nierówno stukał lewymi palcami prawej ręki.
Wszedł do środka nie mając przy sobie żadnej mapy.
To również podpowiedziało mi, że nie będzie to zwykła konsultacja.
„Amelio” – powiedział cicho. „Przepraszam, że tak późno”.
Moja matka wstała. „Dlaczego tu jesteś?”
Anil spojrzał na mnie pytając o pozwolenie.
Skinąłem głową.
Zamknął drzwi.
„Skontaktował się ze mną dziś wieczorem rezydent” – powiedział. „Nie Sophie. Inna stażystka. Leah Morris”.
Niejasno rozpoznałem tę nazwę.
„Była przerażona” – kontynuował Anil. „Zapytała, czy rozmowy ze mną mogą być poufne, jeśli nie będzie w nich żadnego pacjenta. Powiedziałem jej, że nie mogę obiecać poufności, jeśli ktoś jest w niebezpieczeństwie. Prawie się rozłączyła”.
Mój puls przyspieszył.
„Co ona powiedziała?”
„Powiedziała, że Sophie mówiła ludziom, że jesteś niestabilny psychicznie.”
Moja matka wydała z siebie cichy dźwięk obrzydzenia.
Anil kontynuował: „Nie publicznie. Po cichu. Ostrożnie. Tu komentarz, tam obawa. Powiedziała dwóm mieszkańcom, że widziała cię płaczącego na klatce schodowej w zeszłym tygodniu. Innemu powiedziała, że wyglądałeś na zafascynowanego jej związkiem z Cameronem”.
„Od drugiego roku rezydentury nie płakałam na klatce schodowej”.
Anil uśmiechnął się lekko, smutno. „To rzeczywiście do ciebie niepodobne”.
„Co jeszcze?”
Zawahał się.
Moja mama to zauważyła. „Powiedz to”.
Anil spojrzał na mnie. „Leah powiedziała, że Sophie miała dostęp do czyjegoś starego telefonu”.
Zmarszczyłem brwi. „Czyj?”
„Nie wiedziała. Powiedziała, że Sophie chwaliła się, że ludzie bardziej wierzą zrzutom ekranu niż wspomnieniom”.
Pokój zdawał się przechylać.
Zrzuty ekranu.
Wiadomości z mojego numeru.
Strach Camerona.
Ta fałszywa historia powstawała kawałek po kawałku, zanim jeszcze zaczęłam rodzić.
„To było zaplanowane” – powiedziałem.
Słowa te prawie nie wydały dźwięku.
Wyraz twarzy Anila pociemniał. „Mogło tak być”.
„Ale dlaczego?”
Sięgnął do kieszeni płaszcza i wyjął złożoną kartkę papieru.
„Leah wsunęła to pod drzwi mojego biura, kiedy zadzwoniła. Bała się to przynieść sama”.
Podał mi to.
Moje palce drżały, gdy to rozkładałam.
Była to kserokopia fotografii.
Ziarnisty. Lekko krzywy.
Młodsza Sophie stała przed budynkiem, który wyglądał jak sąd. Miała krótsze włosy i łagodniejszą twarz, a jedną rękę trzymała pod pachą starszej kobiety, której rysy twarzy przywołały coś w moich wspomnieniach.
Nie dlatego, że ją znałem.
Ponieważ znałem mężczyznę stojącego obok niej.
Cameron.
Młodszy o jakieś sześć lub siedem lat.
Brak obrączki.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





