Spojrzałem na strzykawkę wciąż leżącą na kafelku. „Był tu, żeby dopilnować, żeby się nigdy nie obudziła”.
Monitor Eleny właśnie się ustabilizował. Dr Bennett głośno westchnął. „Przerwa w zasilaniu przerwała jeden z przewodów. Nadal ma puls”. Ulga niemal powaliła mnie na kolana.
Potem telefon Marco zadzwonił ponownie. Odebrał, nasłuchiwał i zbladł. „Płyta flash ma aktywny tracker” – powiedział. „Ktoś dokładnie wie, gdzie teraz jest”.
Wyciągnąłem go z podartej koperty. „Czy możesz to wyłączyć?”
„Nie bez otwarcia obudowy.”
„Wtedy damy im to, czego chcą” – powiedziałem.
Marco zrozumiał natychmiast. Wsunęliśmy pendrive do kieszeni zabitego napastnika. Ochrona szpitala przeniosła ciało pod eskortą, podczas gdy jeden z zespołów Marco śledził transport z pewnej odległości. Zgodnie z oczekiwaniami, karetka wioząca ciało została zatrzymana dwie przecznice dalej, a mężczyźni, którzy ją zatrzymali, znaleźli pendrive dokładnie tam, gdzie go zostawiliśmy.
Nigdy nie zdawali sobie sprawy, że Marco już podmienił go na pustą replikę.
Co mój ojciec nagrał dwadzieścia siedem lat wcześniej
O świcie stan Eleny był na tyle stabilny, że można było się ruszyć. Przeniosłem ją pod fałszywym nazwiskiem na oddział medyczny w prywatnym, strzeżonym ośrodku należącym do jednej z fikcyjnym spółek Mercer Holdings. Dr Bennett pojechał z nami.
„Nie ufam twojej rodzinie” – powiedziała mi wprost, jadąc tam.
„Ja też nie” – odpowiedziałem.
Elena przespała większość poranka. Siedziałem obok niej, trzymając dłoń, którą kiedyś chętnie puściłem. Kiedy w końcu się obudziła, słońce przebijało się przez chmury za oknem. Przez długą chwilę po prostu na mnie patrzyła.
„Czy cokolwiek z tego było prawdziwe?” – zapytała w końcu.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






