Niektórzy krzyczeli przez sen.
Inni wpatrywali się w ściany, jakby spodziewali się, że za chwilę staną w płomieniach.
Elara nauczyła się nie wymuszać leczenia.
Ona po prostu została.
Każdego ranka gotowała resztę ziarna.
Każdego popołudnia przeszukiwała las w poszukiwaniu korzeni, grzybów, królików, ziół i czegokolwiek innego, co można było przerobić na jedzenie.
Każdego wieczoru wzmacniała okiennice.
Słuchała każdej nocy.
Nie dla wilków.
Dla żołnierzy.
Rywalizujący Lordowie Alfa podzielili upadłe królestwo niczym kupcy dzielący skradzione tkaniny.
Lord Garrick Vane kontrolował wschodnie doliny.
Lord Malrec Thorne zdobył północne przełęcze.
Dwa mniejsze rody Alfa rościły sobie prawa do zachodnich rzek.
A gdzieś pomiędzy nimi, ścigani posłańcy nieśli ten sam rozkaz.
Żadne z żyjących dzieci starego królestwa nie miało zostać oszczędzone.
Elara rozumiała dlaczego.
Podbitym krajem można było rządzić.
Ocalałe pokolenie mogłoby pamiętać.
Pamięć przerażała tyranów bardziej, niż kiedykolwiek mogły przerażać armie.
Wyniosła śpiące niemowlę z podłogi i położyła je obok trójki innych dzieci przy kominku.
Na zewnątrz wiatr poruszał drzewami.
Coś lekko zadrapało drzwi.
Wszystkie dzieci w pokoju zamarły.
Elara sięgnęła pod stół i zacisnęła palce na nożu przymocowanym do stołu.
Drapanie pojawiło się ponownie.
Nie żołnierz.
Zbyt nisko.
Otworzyła drzwi.
Czarny wilk stał za progiem.
Po jednej stronie jego ciała spływała krew.
Z jego paszczy zwisał pakunek.
Wyraz twarzy Elary się nasilał.
“Inny?”
Wilk opuścił pakunek.
W środku był chłopiec.
Nie starszy niż 6 lat.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






